logo
POLSKA
MISJA
KATOLICKA
WE FRANCJI


170 LAT POLSKIEJ MISJI KATOLICKIEJ WE FRANCJI

Joanna Pietrzak-Thebault
AD MULTOS ANNOS!

Uroczystości, w jakich mieliśmy okazję uczestniczyć w sobotę i niedzielę (21 i 22 stycznia) w Paryżu, zdarzają się raz na 170 lat! Bo przecież tylko raz obchodzimy 170 urodziny. Rocznica ta była potrzebna. Potrzebna kilku sprawom: Abyśmy mogli się policzyć, zobaczyć, jak wielu nas jest, na co dzień rozproszonych po ulicach Paryża, przedmiejskich domkach i osiedlach, francuskich miastach większych i mniejszych, od tradycyjnie zamieszkanego przez emigrantów (dziś już w trzecim pokoleniu!) Nordu, po coraz chętniej wybierane przezzamożniejszych rodaków Lazurowe Wybrzeże, spotkać nierzadko po wielu latach - to raz. Przypomnieć sobie początki Misji (raz jeszcze omówione podczas specjalnej sesji), których korzenie sięgają czasów Wielkiej Emigracji. Początków wspominanych podczas tych dwóch dni zresztą wielokrotnie, jako coś nadal żywego. Podczas tych dwóch dni okazywało się, że Misja jest „pamięcią żyjącą" - todwa. Zastanowić nad naszą przyszłością, nad nowymi wyzwaniami, które stają zarówno przed Misją, jak przed każdym z nas - to trzy.

Pochodzące sprzed dwóch bodajże lat obliczenia mówią o liczbie ok. 100 tysięcy uczestniczących w niedzielnych Mszach świętych Polaków. Liczby te są jednak bardzo płynne, i dokładnie policzyć się nam trudno. Na pewno powiedzieć możemy, ilu jest księży (117), ile parafii (82), w ilu miejscach odprawiane są po polsku Msze św. (137). Liczby te powracały podczas sobotniej sesji w Ośrodku Przemienienia Pańskiego w XII dzielnicy Paryża. W sesji uczestniczyło blisko 200osób, niektóre przyjechały z bardzo daleka, niektórzy uczestnicy mogli się przy tej okazji spotkać po 10 latach. Referaty ks. abpa Szczepana Wesołego, red. Jerzego Klechty i ks. infułata Stanisława Jeża zarysowały obraz historii emigracji weFrancji, historii PMK, pokazały jej dzień dzisiejszy. I tego spodziewać mogli się wszyscy uczestnicy sesji. Niespodziewane, bo nie ujęte w programie, choć przecież przygotowane, były osobiste świadectwa przedstawicieli trzech pokoleń Polaków we Francji.

Starsi mówili z wyraźnym francuskim akcentem, czasem nieco nieporadnie - ale nie sposób będzie zapomnieć, jak pan Borgus opowiadał o przybyłych do Francji swoich rodzicach, „których cały majątek był tobołek", czy gdy informatyk Krystian Wiatrowski w swoistym „dwugłosie" z własną katechetką, Różą Stefańską (spotkali się po 40 latach!) wspominał lekcje religii czy działalność w parafialnych organizacjach i stowarzyszeniach…

Policzyć mogliśmy się także w kościele św. Magdaleny. Monumentalną paryską świątynię, pamiętającą pogrzeby Chopina i Mickiewicza, wypełniło po brzegi blisko 2000 wiernych. Uroczystej Mszy św., z dziękczynnym Te Deum za 170 lat istnienia PMK, przewodniczył Prymas Polski, Kardynał Józef Glemp, koncelebrowali Nuncjusz Apostolski we Francji, Fortunato Baldelli, Arcybiskup Paryża,André Vingt-Trois, przybyły z Rzymu abp Szczepan Wesoły, bp Claude Schockert, przewodniczący komisji Episkopatu Francji ds. duszpasterstwa migrantów oraz Michał Hrynczyszyn, ukraiński egzarcha apostolski we Francji. Ołtarz otoczyli także księża rektorzy misji z Paryża, Brukseli, Londynu, Glasgow, Wiednia,przedstawiciele zakonu Zmartwychwstańców (specjalnie powołanego niegdyś do kierowania paryską Misją i do końca XIX wieku pracujący w Paryżu), chrystusowców, oblatów, pallotynów, polscy księża z całej bodaj Francji…

W homilii ks. Prymas mówił o dziejach Polski, których nie sposób pojąć bez Chrystusa - powołując się na pamiętne słowa Jana Pawła II z 1979 r. Mówił o nadziei, jaką, wbrew ludzkiej nadziei, mieli na odrodzenie Polski i odmianę własnegolosu popowstaniowi emigranci z 1831 r. Na tej nadziei zbudowali najwspanialsze dzieła polskiego ducha, polskiej kultury. Jej wyrazem duchowym i materialnym zarazem jest w właśnie Polska Misja Katolicka - nieprzerwanie trwająca od 170 lat, najstarsza we Francji polska instytucja.

Ta bliskość historii, to silne poczucie, że dzisiejsi „budowniczowie" i goście Misji są ich bezpośrednimi i naturalnymi spadkobiercami, przewijało się zresztą podczas obchodów bardzo często - mówił o tym ks. Prymas, mówiłks. Rektor, mówił, obecny na uroczystościach ambasador RP, Jan Tombiński. Za tę długoletnią obecność dziękował Arcybiskup Paryża. Tych słów (podobnie jak referatów na sesji!) mogliśmy się spodziewać. Nieoczekiwane były natomiast słowa przepraszające, w imię oczyszczania pamięci, za „niegodne zachowania Francuzów w latach po I wojnie światowej wobec przybywających tutaj Polaków - imigrantów, szczególnie robotników rolnych". O tamtej trudnej sytuacji wspominał też na porannej sesji abp Szczepan Wesoły - dopiero posoborowe zmiany i instrukcja „Pastorali Migratorum Cura" papieża Pawła VI umożliwiła prowadzenie bez przeszkód, utrudnianej wcześniej nierzadko, pracy edukacyjnej i duszpasterskiej także wśród kolejnych pokoleń emigrantów…

Praca tych emigrantów odzwierciedliła się w niesionych do ołtarza darach - węgiel i światło górniczej lampki, chleb i winorośl - dzieło pracy robotników rolnych, Mickiewiczowski „Pan Tadeusz" i mazurki Chopina… O obecności zbrojnego czynu Polaków nie pozwalały zapomnieć obecne podczas Mszy św. liczone wdziesiątki sztandary polskich formacji wojskowych i kombatanckich. Mogliśmyzatem wspólnie rozpiąć naszą modlitwę między pradawną pieśń „Gaude Mater Polonia" a znaną wszystkim Polakom na świecie współczesną „Czarną Madonnę". „Polska Misja w Paryżu jest cenną i bardzo żywotną cząstką paryskiego i francuskiego Kościoła", przyznał abp Vingt-Trois. I choć ambasador Polski zapewniał, że każdy rok samego istnienia Misji jest bardzo ważny i że dotychczas znakomicie pełniła ona swoją rolę, to nie możemy uciec od pytania, czy będzie tak nadal.

Pytanie o przyszłość postawił nam zresztą także Prymas Polski. Być może właśnie dlatego, że historia jest tutaj tak żywa, głośniej niż gdzie indziej słychać pytania o wyzwania - na dziś i na jutro. Bieg historii ciągle nas zaskakuje. Polsce - pełnoprawnemu członkowi Wspólnoty Europejskiej coraz bliżej kulturowo do Zachodu. Przed duszpasterzami, przed każdym chrześcijaninem stajenowe zadanie - zachowania własnej, narodowej i religijnej tożsamości w europejskim „tyglu". Warto przypomnieć tutaj po prostu słowa i wskazówki z niedzielnej homilii Prymasa Polski w kościele Wniebowzięcia NMP. Nawiązując do słów psalmu „Naucz mnie chodzić twoimi ścieżkami", mówił o tym, jak połączyć nasze zamiary ze ścieżkami, którymi chciałby poprowadzić nas Bóg. Nie tylko przypomniał on „polskie ścieżki wiodące do Paryża, na Syberię, do obu Ameryk", nie tylko wspomniał o „geniuszu, który na obczyźnie ujawniał się i potrafił łączyć wszystkich", nie tylko przypomniał „ścieżki nawrócenia" naszych wielkich romantyków, ale przede wszystkim wezwał każdego z nas do szukania własnej ścieżki - „w wykorzystywaniu nowoczesnej technologii dla godności człowieka, w wyborze drogi zorganizowanej pracy i odnowy moralnej. Przez dziesiątki lat braliśmy, dostawaliśmy bardzo wiele - teraz przyszedł czas, byśmy i my dawali to, czego się od nas oczekuje. A oczekuje się, abyśmy tam, gdzie inni mają opuszczone ręce, gdzie brak im nadziei, bo mają prawie wszystko, gdzie wygoda staje sięnajważniejsza, my, którzy umiemy czerpać z Ewangelii, którzy mamy energię ducha, dawali ją tym, którym jej brakuje. Niech to będzie nasza odpowiedź, nasze podziękowanie."

Dzisiaj Misja Polska we Francji trwa i rozwija się - ma nadzieję na kolejną parafię na lewym brzegu Sekwany, energii i pomysłowości Rektora i jego ekipy zawdzięcza zarówno powstanie Studium filozoficzno-teologiczno-etycznego, prowadzonego w ramach KatolickiegoUniwersytetu Lubelskiego i szczycącego się 400 studentami, jak nieefektowne dzieła codziennej pomocy administracyjnej i materialnej dla najuboższych i bezdomnych. Integruje wspólnoty Polaków na dobre osiadłych w różnych zakątkachFrancji, ale także przyjmuje przyjeżdżających „na chwilę" - do pracy, po naukę,na stypendium, na kontrakt, a jakże często (zbyt często) „w ciemno"…

Polska jest bliżej Francji - nie ma dzisiaj żelaznej kurtyny, którą Europa była podzielona jeszcze gdy świętowano 150-lecie Misji, coraz szybciej, taniej można ipojechać, i przyjechać, zmieniają się potrzeby Polaków - te codzienne, i te duchowe. Tak długo, jak będą one istniały - Misji nie zabraknie pracy. Silna pamięcią o swoich wielkich założycielach, żywa naszą obecnością dzisiaj, będzie umiała trwać nadal - ufamy w to.

Ad multos annos, Misjo!

Joanna Pietrzak-Thebault

powrot