logo
POLSKA
MISJA
KATOLICKA
WE FRANCJI


U PROGU PONTYFIKATU BENEDYKTA XVI

Joseph Ratzinger urodził się 16 kwietnia 1927 r. w Markt am Inn na terenie Bawarii. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1951 r. 24 marca 1977 Paweł VI mianował go arcybiskupem metropolitą Monachium i Fryzyngi, a wkrótce potem powołał go w skład Kolegium Kardynalskiego. 25 listopada 1981 r. Jan Paweł II powierzył kardynałowi kierowanie Kongregacją Nauki Wiary. W 2000 r. kard. Ratzinger otrzymał tytuł doktora honoris causa wrocławskiego Papieskiego Wydziału Teologicznego "za szczególne zasługi na polu nauk teologicznych i w służbie Kościołowi". 19 kwietnia 2005 roku został wybrany następcą Jana Pawła II i przyjął imię Benedykt XVI.
Joanna Pietrzak-Thébault
"KOŚCIÓŁ ŻYJE, KOŚCIÓŁ JEST MŁODY"

Po raz czwarty w ciągu minionych tygodni, w niedzielny poranek 24 kwietnia zabrzmiała w Watykanie Litania do Wszystkich Świętych. Wcześniej śpiewano ją podczas przenoszenia ciała Jana Pawła II z Sali Klementyńskiej do Bazyliki św. Piotra, w czasie papieskiego pogrzebu i na rozpoczęcie konklawe.

"Tu illum adiuva", - "wspomagaj go", wzywał chór świętych od Józefa, Jana Chrzciciela i Piotra, poprzez Wiktora, Cecylię i Agnieszkę po Jana Chryzostoma i Benedykta. "Za każdym razem, w szczególny sposób czułem w tym modlitewnym śpiewie wielkie pocieszenie", powiedział w swojej homilii Benedykt XVI.

Podobnie my wszyscy, obecni choćby tylko poprzez przekaz telewizyjny odczuwaliśmy tę wspólnotę świętych w sposób niemal namacalny - wspólnotę tworzącą historię Kościoła. Jakże jej nie odczuwać, gdy ta historia toczy się na naszych oczach, a następujące jedne po drugich wydarzenia mają miejsce tam, gdzie początki Kościoła są najbardziej widoczne - u Konfesji Świętego Piotra. Stamtąd wyrusza procesja z paliuszem i pierścieniem rybaka - symbolami urzędu papieskiego. Urzędu i zadania - bo nie władzy. Wiemy już, że Benedykt XVI zrezygnował w swoim herbie z wizerunku tiary - symbolu papieskiej władzy świeckiej.

Jest Pasterzem, gotowym nieść na swoich ramionach najsłabsze owieczki (symbol paliusza) i łowić ludzi dla Chrystusa "w ciemnych wodach życia" (pierścień Piotra). Nowy Papież mówiąc o sobie - pasterzu, mówi też o nas: "Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami. Módlmy się nawzajem za siebie, aby Pan nas niósł, a my, byśmy nauczyli się nieść jedni drugich."

Już inauguracyjna Msza św. pokazała, że zgromadzeni wierni przesłanie to w pełni przyjęli i zrozumieli. Na pojawienie się Benedykta w drzwiach Bazyliki pół miliona ludzi zareagowało oklaskami. Potem klaskano na znak pierwszego błogosławieństwa, w chwili całowania i okadzania ołtarza, odbierania symboli urzędu papieskiego, przyjmowania homagium od przedstawicieli różnych stanów w Kościele, a homilię przerywano oklaskami, jak skrupulatnie wyliczyła prasa, 35 razy. Oklaski zrywały się nawet w loggiach przeznaczonych dla dziennikarzy i fotoreporterów - rzecz niezwykle rzadka.

Gdy po homilii nastąpiła liturgia Eucharystii, gdy na Plac przyszedł w modlitwie wiernych i procesji z darami jakby cały świat, nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że uroczystość ta odbywała się jakby równocześnie w trzech wymiarach czasowych. I że to spotkanie czasów możliwe jest tylko w tym jednym miejscu - w Rzymie, w tych dniach całym w młodej wiosennej zieleni. Jesteśmy wtopieni w przeszłość - tę najbliższą, kiedy wspominamy wraz z papieżem Benedyktem Jana Pawła II, tę najdawniejszą - znajdujemy się wszak o 4 km w linii prostej od Forum Romanum, otaczają nas chrześcijańskie katakumby i najstarsze kościoły, a żywy nadal symbol paliusza nieprzerwanie używany jest od IV wieku. A kiedy słyszymy śpiewane po grecku modlitwy i Ewangelię czujemy, jak w rzymskim powietrzu Kościół oddycha dwoma płucami Wschodu i Zachodu.

Jesteśmy też w naszej niełatwej współczesności, o której mówi papieska homilia: "Istnieje pustynia nędzy, pustynia głodu i pragnienia, pustynia porzucenia, samotności i zniszczonej miłości. Istnieje pustynia ciemności Boga, wypalenia duszy, gdzie znika świadomość godności i drogi człowieka. Ponieważ tak rozległe stały się pustynie wewnętrzne, na świecie mnożą się zewnętrzne pustynie. Dlatego bogactwa ziemi nie służą już budowaniu Bożego ogrodu, w którym wszyscy by mogli żyć, lecz wykorzystywane są przez moce wyzysku i zniszczenia."

Czujemy w tej samej chwili, że przyszłość szykuje dla nas niespodzianki. Mówi nam o tym sama forma, przebieg uroczystości. Znany włoski reżyser Franco Zeffirelli uznał, że był to wyjątkowo piękny spektakl, pełen zrozumiałej symboliki i dobrze pojmowanej hieratyczności, "odzyskanej" niejako również na użytek światowych mediów (po raz pierwszy fragment Mszy św. transmitowano przez 45 min. nawet w Chinach!). Prostota i wiara w pozytywne odzyskanie symbolu, nieustanne do niego powracanie - nie jak do obiektu muzealnego, ale do rzeczywistości zdolnej jednocześnie wytłumaczyć i przekazać wiarę już dziś wydają się pewnymi wyznacznikami pontyfikatu. "W tej chwili nie potrzebuję przedstawiać mojego programu. (…) Moim prawdziwym programem jest to, by nie realizować swojej własnej woli, nie kierować się swoimi ideami, ale wsłuchiwać się z całym Kościołem w słowo i wolę Pana oraz pozwolić się Jemu kierować, aby On sam prowadził Kościół w tej godzinie naszej historii." - powiedział sam Benedykt XVI.

Kard. Joseph Ratzinger był najlepszym strażnikiem prawdy jako Przewodniczący Kongregacji Doktryny Wiary. Możemy być pewni, że będzie najlepszym Papieżem: pasterzem, ojcem, przewodnikiem. Pierwsze homilie zaskakują pięknem języka, jasnością myśli, otwartością postawy - o nowym papieżu od lat wszak mówią, że to "Mozart teologii". Nowy papież pozostaje bliski ludziom - nawet jeśli nie może więcej spacerować wieczorami wzdłuż Tybru, to przychodzi do dawnego mieszkania, żegna się z sąsiadami, spędza popołudnie po Mszy pontyfikalnej ze starszym bratem, w pierwszych wystąpieniach nieustannie powraca do własnych odczuć i emocji. Ludzie od pierwszej chwili słuchają go i oklaskują, w różnych częściach świata już czekają na jego przyjazd.

Co wobec tego powiedzieć o wizji proponowanej przez prasę tylu krajów: od haniebnej brytyjskiej kampanii, poprzez francuskie i niemieckie obawy o zwycięstwo "nieprzejednanego i zamkniętego na ekumenizm doktrynera" i "dalekiego od ludzkich spraw teologa", po rzekomy "zawód i gorycz porażki" panujące na innych kontynentach, a szczególnie w Ameryce Łacińskiej. "W Kościele nie ma granic. Nowego papieża przyjmujemy jako dar samego Boga", powiedzieli mi tymczasem na placu św. Piotra przed niedzielną Mszą św. księża z Angoli.

Nastrój pogodnego święta, radości po zakończonej Mszy św. powoli mija. Jeszcze w poniedziałek Benedykt XVI przyjął na specjalnej audiencji swoich rodaków, jeszcze nie sprzątnięto krzeseł i kwiatów przysłanych z Imperii i San Remo w Ligurii. Rzecz dziwna - obecność ponad 100 tysięcy niemieckich pielgrzymów nikogo nie drażni, oni sami wcale nie są agresywnie krzykliwi, swoją radość manifestują jakby nieco nieśmiało, jakby pytali, czy im wolno. "Chciałbym, aby w XXI wieku wyszło z Niemiec coś dobrego dla nich samych i dla świata", powiedział Jan Paweł II kardynałowi Meisnerowi z Kolonii. Czy nie jest to właśnie ta chwila?

Święto powoli mija - przychodzi czas oczekiwania na dzieła nowego pontyfikatu. Wszelkie spekulacje są tu próżne – ten papież nas zaskoczy, na pewno zrobi coś, czego się nie spodziewamy, a co będzie dla Kościoła najlepsze, powiedział mi były arcybiskup Paryża kard. Jean-Marie Lustiger. Pamiętajmy o tych słowach!

Joanna Pietrzak-Thébault

Rzym, 25 kwietnia
(tłum. fragm. homilii za RV/KAI)
za : Głos Katolicki nr 18/2005, Paryż
powrot