logo
POLSKA
MISJA
KATOLICKA
WE FRANCJI

O KONIECZNOŚCI WSPÓŁPRACY DUSZPASTERSTWA EMIGRACYJNEGO Z OJCZYZNĄ I KRAJEM
TEKST REFERATU
REKTORA PMK KS. INFUŁATA STANISŁAWA JEŻA
NA SPOTKANIACH Z KSIĘŻMI DIECEZJI TARNOWSKIEJ
W TARNOWIE I NOWYM SĄCZU
(25 STYCZNIA 2007)

POLSKA MISJA KATOLICKA
WE FRANCJI - NAJSTARSZA
W ŚWIECIE

Dokładnie rok temu w sposób bardzo uroczysty świętowaliśmy w jednym z największych kościołów Paryża i najbliższym siedzibie Polskiej Misji Katolickiej, w kościele św. Magdaleny, jubileuszowe uroczystości 170 lat istnienia i działalności Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Najstarszej zorganizowanej kościelnej instytucji emigracyjnej na świecie.

Rocznica ta stworzyła na nowo okazję, by w odbiciu wód Sekwany dojrzeć historię cząstki narodu Polskiego. Czym jest emigracja? Spróbujmy sobie postawić to pytanie, o jej cechy charakterystyczne.

Samo słowo „emigracja" wywołuje wiele różnych skojarzeń i emocji. Etymologia słowa mówi o tych, którzy emigrują, czyli, którzy dobrowolnie opuszczają rodzinne strony i przenoszą się do innego miejsca. Dla większości tych, którzy określali się jako emigracja niepodległościowa, wyjazd nie był dobrowolny. Tak było po powstaniach listopadowym i styczniowym. Wielu zostało przemocą wywiezionych, czy uchodziło po wrześniu 1939 r., by dalej walczyć o Ojczyznę. Zdecydowana większość emigracji np. do Francji czy Anglii przyjechała tam na mocy decyzji innych, na które to decyzje nie mieli wpływu. Zostali określeni jako emigranci dlatego, że pozostanie poza Krajem było właściwe jedyną możliwością manifestowania sprzeciwu wobec krzywdzących jałtańskich decyzji. Trzeba było się jakoś określić i dlatego przyjęli nazwę emigracja polityczna i ideowa, mimo, że formalnie byli uchodźcami, „réfugiés".

Pojęcie POLONIA też nie jest jednoznaczne. Jest ono związane z dawną emigracją ekonomiczną i pokoleniami urodzonymi poza Krajem, a wywodzącymi się z polskiego korzenia. Słowem „POLONIA" określamy również tych, którzy nigdzie nie emigrowali, lecz zostali poza granicami, dlatego, że inni bez pytania ich o zdanie przesunęli granice. Inny więc jest rodowód Polonii na Zachodzie, a inny na Wschodzie. Inny jest z okresu międzywojennego za chlebem, a inny po 1945 r. Polonia na Zachodzie, mimo odmiennego od emigracji rodowodu, przyjęła jednak w zdecydowanej większości po roku 1945 etos emigracji niepodległościowej, jako podstawę swojego działania.

Przez cały miniony okres spojrzenie ze strony Kraju na emigrację też nie było jednoznaczne. Pojęcie „emigracji" było właściwie obłożone banicją. O emigracji nie pisało się, chyba że chciano ją ośmieszyć. Wówczas pojęcie „emigracji" było używane z różnymi epitetami, drwinami. Mówiło się o bankrutach politycznych, o reakcjonistach wyrzuconych poza nawias historii.

Wszyscy przyjęliśmy z wielką wdzięcznością słowa Ojca św. wypowiedziane na spotkaniu w Anglii, gdzie powiedział „jesteście....żywą częścią Polski, która nawet wyrwana z ojczystej gleby nie przestaje być sobą.......mówiącą o Polsce jaką była i jaką powinna być" (31 maja 1982).

Kontakty Polski z Francją istniały już w okresie średniowiecza i później w armii Napoleońskiej było bardzo dużo Polaków. Ale można powiedzieć, że po powstaniu listopadowym 1830 r. do Francji, kraju Kartezjusza, Maritaina, św. Wincentego a Paulo, Św. Teresy z Lisieux przybyło 8 do 10 tys. naszych rodaków. Była to głównie arystokracja, ta z pochodzenia i ta z ducha (ziemianie), a więc środowisko zaangażowane politycznie i kulturowo. Dawni powstańcy zaangażowani w walkę o niepodległość narodową.

To temu pokoleniu emigrantów zawdzięczała Polska swoją obecność w świecie, swą identyczność kulturową i narodową, co w decydującej mierze przygotowało narodziny wolnej i niepodległej Polski w 1918 r.

Bez przesady można powiedzieć, że po powstaniu listopadowym emigracja, która jak wspomniałem nie była wielka liczbowo, ale duchem stanowiła centrum kultury polskiej.

To we Francji w latach trzydziestych i czterdziestych XIX stulecia ukazały się główne utwory polskiego romantyzmu: Adama Mickiewicza: „Dziady" ze słynną Improwizacją, „Pan Tadeusz", „Księgi Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego"; Juliusza Słowackiego: „Kordian", „Balladyna", „Lilla Weneda", „Beniowski", „Ksiądz Marek", „Sen srebrny Salomei"; Z. Krasińskiego: „Irydion", „Nieboska Komedia", „Przedświt", „Psalmy przyszłości". Potem dołączył do tej „Trójcy" C.K. Norwid.

Na emigracji działał największy polski geniusz muzyczny Fryderyk Chopin, którego utwory były ściśle związane z kulturą polską i świeżo przeżywanymi wypadkami politycznymi (utwory tych wszystkich wieszczów były przemycane do Polski). W książce o pierwszym rektorze Misji jest ciekawy i wzruszający opis przygotowania Chopina przez rektora Ks. Jełowieckiego na spotkanie z Panem.

Większość z tych, którzy przybyli do Paryża z tzw. Wielkiej Emigracji przeżyła ogromną metamorfozę również z punktu widzenia religijnego. Dzięki temu na przestrzeni 10 lat potrafili utworzyć 5 instytucji, których my dzisiaj jesteśmy spadkobiercami.

A więc Misja Polska, Biblioteka Polska na wyspie św. Ludwika w Paryżu, Szkoła Polska, Zakład św. Kazimierza i Towarzystwo opieki nad grobami i pamiątkami polskimi we Francji.

Instytucje te obejmowały całokształt życia emigracyjnego. Myślę, że jest to wyjątkowe wydarzenie w historii Kościoła, gdzie ludzie świeccy utworzyli instytucję kościelną długo przed Soborem Watykańskim I i II.

To Mickiewicz wołał w Paryżu, że na fundamencie katolicyzmu należy budować jedność Polaków pisząc, że „słowo najrozumniejsze rychło przebrzmiewa, książkę przeczytaną zapomni się, ale instytucja żyjąca ciągle wywiera wpływ ciągły i skuteczny".

Pewnego razu wstrząśnięty wiadomościami z Polski i brakiem jedności wśród emigracji Adam Mickiewicz rzekł z mocą do swych przyjaciół:

„Nie ma dla nas innego ratunku, trzeba nowego zakonu. Ale kto go założy? Ja? Za pyszny. Ty? (do Platera) Zanadto arystokrata, Ty? (do Zaleskiego). Zbyt demokrata. Trzeba na to świętego. Jański założy".

Tak więc z natchnienia Mickiewicza zawiązało się 19 lutego 1836 r. małe grono ludzi pod nazwą „Bracia Zjednoczeni" „w celu chrześcijańskim i polskim, wspólnego ćwiczenia się w pobożności, tudzież pobudzania do niej innych rodaków na emigracji".

Akt założenia podpisał Adam Mickiewicz, Antoni Górecki, Stefan Wytwicki, Cezary Plater, Bogdan i Józef Zaleski, Ignacy Domeyko i Bogdan Jański.

W zakończeniu akt ten oświadczał (mówi on wiele o tych ludziach, ich patriotyzmie i epoce):

„W imię zatem święta Pana Naszego Jezusa Chrystusa, który widzi szczerość myśli naszych, prosząc Jego błogosławieństwa i opieki w pokorze serca i po umyślnem ku temu odprawieniu świętej spowiedzi, łączymy się w związek pod nazwaniem Braci Zjednoczonych.

Modlić się za siebie, ojczyznę i bliźnich, za przyjaciół i nieprzyjaciół; przykazania Pańskie słowy i uczynki wypełniać i przykładem swych rodaków do tego zachęcać i na drodze tej wspólną siłą utrzymywać się jak najmocniej przedsiębierzemy i postanawiamy".

Grupa ta stale się powiększała. To małe grono ludzi stanowiło fundament późniejszego Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców, które do 1905 r. - w roku rozdziału Kościoła od państwa we Francji opiekowało się emigracją.

Bracia Zjednoczeni gromadzili się w tzw. Domku Jańskiego przy 11, rue Notre Dame des Champs. Żyli ubogo, ale dużo modlili się i studiowali.

Jański pragnął wykształcić ludzi zdolnych do poświęceń, którzy by mogli pracować dla Polski i emigracji jako księża. Jeden z nich, późniejszy Ks. Kajsiewicz tak pisze na temat reakcji ludzkich: „Ludzie uważali nas za klub katolicki na kraj i na duchowieństwo polskie obmyślany, inni po prostu ciskali nam w oczy także słowa: alboście zgłupieli, alboście łotry. Mało było takich, by nam uwierzyli, że Bóg dał nam powołanie, abyśmy służyli braciom naszym najprzód na wygnaniu, a potem da Bóg w kraju".

Zatrzymałem się dłużej na Wielkiej Emigracji, bo będąc nieliczni, pozostawili po sobie instytucje, które wszystkie przetrwały i jak powiedziałem, jesteśmy ich spadkobiercami, z wyjątkiem Szkoły Polskiej, z której w Paryżu za czasów komunistycznych wyrzucono wszystkie dzieci emigracyjne i polonijne i utworzono szkołę dla dzieci Ambasady i Konsulatu.

Kolejna bardzo znaczna fala emigracji do Francji ma miejsce po I wojnie światowej. Setki tysięcy naszych rodaków osiedla się w różnych regionach Francji, szczególnie we Francji Płn. Francja w czasie I wojny światowej utraciła kilka milionów ludzi, więc potrzebowała rąk do pracy, szczególnie w kopalniach i na roli.

W 1922 r. zostaje założonych 20 nowych Misji. Rektor Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu zostaje Rektorem Polskiej Misji Katolickiej we Francji, a Ks. August Kardynał Hlond, Prymas Polski, który założył 75 lat temu Towarzystwo Księży Chrystusowców - Kongregację do pracy wśród emigracji - zostaje opiekunem emigracji Polskiej.

W okresie Międzywojennym stale wzrasta liczba polskich emigrantów. W 1939 r. liczba Misji sięga do 100 i zostaje podzielona na sześć dekanatów. Powstają liczne stowarzyszenia katolickie, które przed rozpoczęciem II wojny światowej liczą przeszło 100 tys. członków: Mężowie Katoliccy, Matki Różańcowe, KSMP, Krucjata Eucharystyczna.

Wszędzie, dzięki swej rzetelnej pracy nasi rodacy wnieśli wielki wkład w rozwój kraju, w którym się osiedlili i zdobyli uznanie i szacunek.

Dzięki temu, że rodzina była Bogiem silna, a wspólnota parafialna mocna - dzisiaj cześć trzeciego i czwartego pokolenia zachowała dwukulturowość i przywiązanie do Kościoła Katolickiego!

„Jestem Polakiem, urodzonym tu we Francji. Jestem synem górnika i znam ciężką pracę mojego ojca. To była praca ponad siły. Moi rodzice przyjechali do Francji za chlebem. Tak, za chlebem. Dziś wam trudno zrozumieć, że w Polsce nie było co jeść, że trzeba było szukać go za granicą. Z opowiadania moich rodziców wiem jak ciężkie było ich życie po przybyciu do Francji. Jedynym ich „bogactwem" była przywieziona z Polski „stara przepasana sznurkiem walizka". A w niej oprócz prostych rzeczy znajdował się kawałek chleba na drogę, krzyż, obrazek Matki Bożej, książeczka do modlitwy i różaniec włożony ręką matki. Rodzice nie znali języka francuskiego. Nie mieli mieszkania, nie mieli pracy i nie znali ludzi. Jedynym miejscem możliwej pracy była najbliższa kopalnia. Kiedy znaleźli „kopalniane" mieszkanie na ścianie Matka powiesiła krzyż i obrazek M.B. A potem szukali kościoła i polskiego księdza. I to było dla nich najdroższe miejsce, które nie tylko gromadziło ich na niedzielnej Mszy świętej, ale przypominało im kawałek opuszczonej Ojczyzny.

Dzisiaj po tylu latach jestem wdzięczny moim rodzicom, że nauczyli mnie, swoim przykładem, głębokiej wiary w Boga i w Jego Opatrzność, a w każdą niedzielę prowadzili nas na Mszę świętą i nigdy nie zapominali, że są Polakami.

Dziś po tylu latach dziękuję im za to, że nauczyli mnie miłości do Ojczyzny, że mówili zawsze do mnie po polsku i przekazali mi Jej tradycję, ucząc pieśni polskich i narodowych zwyczajów i zaszczepili mi to, bym był dumny z tego, że jestem Polakiem. Ta miłość do Ojczyzny doprowadziła mnie do Harcerstwa, a potem do Ruchu Oporu, gdzie jako młody chłopiec byłem zaangażowany w jej działalność. Ta miłość do Ojczyzny sprawiła, że w czasie stanu wojennego włączyłem się w aktywną pomoc potrzebującym Polakom.

Dziękuję im, że przekazali mi miłość do Kościoła i Kapłanów. Mam nadzieję, że moi rodzice, tam w niebie, cieszą się, że ich wysiłek nie poszedł na marne".

Największa liczba Polaków przymusowo opuściła Ojczyznę w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Nazistowskie władze niemieckie spowodowały wywiezienie około dwóch milionów naszych Rodaków. Duża część przeszła gehennę obozów koncentracyjnych (wielu księży z rektorem Misji również byli zabrani do obozów. Na 18 zebranych, jedenastu nie wróciło, a Misja w Paryżu splądrowana przez Niemców), inni skazani byli na roboty przymusowe w Rzeszy.

Wiemy o tym z historii ilu naszych rodaków musiało uciekać ze wschodnich terenów Polski po sfałszowanym przez Sowietów referendum 17 września 1939 r. mówiącym o przyłączeniu tych terenów do Związku Radzieckiego.

Oni zasilili szeregi żołnierzy polskich walczących na wszystkich frontach w Europie czy w Afryce Płn.

Inni byli wywiezieni na Sybir i (tylko) część z nich wydostała się na zachód z Armią Andersa do Anglii i Francji, większość z nich po krótkim pobycie we Francji udała się do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii.

Mimo to po II Wojnie Światowej liczba emigrantów we Francji znów wzrosła i osiągnęła około 750 tys. Polaków. Wtedy wśród nich pracuje 152 kapłanów.

Ks. August Kard. Hlond jest internowany we Francji po wojnie 1945 r. zakłada w Paryżu Polskie Seminarium Duchowne, cztery lata później powstaje również Małe Seminarium.

Ukazuje się tygodnik w języku polskim „Polska Wierna", który od roku 1959 aż do dnia dzisiejszego nosi nazwę „Głos Katolicki" jako organ prasowy Misji.

W 1973 r. powstaje Stowarzyszenie Concorde - Przyjaciele Polskiej misji Katolickiej we Francji, której celem jest pomoc i wsparcie Misji. Jest ono ramieniem administracyjnym Misji. O prężności polskich wspólnot świadczy między innymi wybudowanie 8 nowych kościołów w polskich placówkach duszpasterskich.

Początek lat osiemdziesiątych, w wyniku przemian solidarnościowych, a zwłaszcza stanu wojennego zaznacza się kolejnym przypływem emigrantów z Polski. Często są to ludzie wykształceni, po wyższych studiach i w większości osiedlają się w regionie Paryża (około 40 tys.).

Okres stanu wojennego charakteryzuje się wielką solidarnością wobec Polski, zarówno Polaków zamieszkujących we Francji, jak i samych Francuzów.

Wielkim przeżyciem dla Polonii było spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II na polach Marsowych koło wieży Eiffla w maju 1980 r.

Jego fantastyczne przemówienie pozostaje nadal aktualne: „Tu odradzała się moralnie emigracja, która pogłębiała świadomość swojego posłannictwa, by służyć Ojczyźnie. Tak było wówczas, tak było i być powinno zawsze, bo myśl emigracji, jej praca twórcza, jej wkład w wiarę, kulturę, w rozwój człowieka, Polski... świata jest przecennym i koniecznym uzupełnieniem." (W 1981 r. Polacy mieszkający we Francji włączyli się w przygotowanie jubileuszu 600-lecia Obrazu Jasnogórskiego przez peregrynację kopii obrazu w polskich wspólnotach i małych kopii w rodzinach rozrzuconych po całej Francji.)

W trzy miesiące po mojej nominacji na rektora w 1986 r. przypada Jubileusz 150-lecia istnienia Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Rozpoczęty wielkim Te Deum w Katedrze Notre-Dame obchodzony pod patronatem Ks. Józefa Kard. Glempa - Prymasa polski, który przez dwa tygodnie odwiedzał skupiska polonijne gromadząc naszych rodaków w wielkich katedrach Metz, Nancy, Strasbourg itd.

Jubileusz ten był bardzo ważnym wydarzeniem religijnym i patriotycznym, ożywieniem polskich wspólnot a także w umocnieniu więzi z Kościołem lokalnym, którego my jesteśmy cząstką.

Z tej okazji została wydana książka „W tęczy franków orzeł biały" - z przemówieniami Ks. Prymasa do Polonii. Po włączeniu Polski w struktury Unii Europejskiej w 2004 r. bezrobocie i niewystarczające zarobki wywołały nową falę emigracji zwłaszcza ludzi młodych. Trwa ona nadal i myślę, że jeszcze się wzmocni, może nie w takim stopniu jak do Anglii czy Irlandii, po zniesieniu we Francji ograniczeń pracy.

Myślę, że Księża zauważają, że jest to zjawisko niepokojące dla naszej Ojczyzny jak również kraju przybycia z punktu widzenia społecznego, ekonomicznego i religijnego.

W rezultacie wspomnianych fal emigracji lub nawet jedynie czasowej emigracji, około 15 milionów osób na świecie przyznaje się do polskiego pochodzenia.

Zjawisko masowej emigracji lub nawet jedynie czasowej emigracji pociąga za sobą bardzo poważne konsekwencje, szczególnie rodzinne i społeczne. Jest to wielkie zadanie nie tylko dla Państwa, ale i dla Kościoła.

Opuszczenie kraju jest zawsze dramatem, który emigrant uświadamia sobie dopiero wówczas, gdy staje wobec bardzo trudnego problemu dostosowania się do życia w całkiem innych warunkach, często w środowisku wielokulturowym.

W tym kontekście widzimy jak szczególnego znaczenia nabiera istnienie struktur które zapewniają opiekę duszpasterską w języku ojczystym.

Z krótkiego szkicu historycznego widzimy, że emigrantom z Polski zawsze towarzyszyli kapłani diecezjalni, zakonni i siostry zakonne.

Popatrzmy jak wygląda sytuacja dzisiaj!

Najpierw parę uwag o strukturze i działalności PMK.

Kościół od 1905 r. - roku rozdziału Kościoła od państwa we Francji nie ma osobowości prawnej. Francuskie diecezje i parafie istnieją jako stowarzyszenia diecezjalne, czy też parafialne. Dlatego Polska Misja Katolicka we Francji, która jest cząstką Kościoła lokalnego posiada również swoje stowarzyszenie - „Stowarzyszenie Concorde", które jest ramieniem prawnym Polskiej Misji Katolickiej i istnieje jako stowarzyszenie dobroczynności. Misja może również przechodzić przez Stowarzyszenie Diecezjalne - wtedy dana własność jest użytkowana przez Misję.

W „Stowarzyszeniu Concorde" w zarządzie jest większość świeckich. Każdorazowy Rektor jest członkiem zarządu z urzędu. Na podstawie statutów, które zostały podpisane przez komisje do spraw duszpasterstwa emigrantów dwóch episkopatów - Rektor koordynuje pracę kapłanów należących do Misji i w porozumieniu z ordynariuszami mianuje ich. A biskup Ordynariusz udziela jurysdykcji.

W Polskiej Misji Katolickiej we Francji pracuje obecnie 117 kapłanów. Wśród tych kapłanów, można powiedzieć, są trzy rodzaje zaangażowania duszpasterskiego: kapłani pracujący w czysto polskich wspólnotach parafialnych wśród Polonii i emigracji. Jest ich 62; kapłani pracujący dla dwóch wspólnot: polskiej i francuskiej - 31, oraz 24 kapłanów, którzy pracują jako „fidei donum" tylko dla Kościoła lokalnego, który coraz częściej poprzez biskupów ordynariuszy zwraca się do Polskiej Misji Katolickiej. W ubiegłym roku 5 kapłanów podjęło taką pracę dla Kościoła lokalnego - wtedy Misja podpisuje konwencję z daną diecezją i kapłani mają taki sam status jak kapłani miejscowi (autochtoni).

Z tym że, muszę zaznaczyć na podstawie długoletniego doświadczenia, nie akceptujemy, żeby kapłan polski był wikariuszem, albo wchodził w ekipę księży francuskich - za duża jest różnica w mentalności i metodach duszpasterskich, że wielu księży polskich, którzy nie przechodzili przez Misję, nie są jej członkami, ale przybyli bezpośrednio do pracy do Kościoła lokalnego, albo powrócili do Polski, albo zmienili kraj, albo gdzieś się zagubili.

Dzięki Bogu kapłanom, którzy przechodzą przez Misję, powierzane są sektory duszpasterskie albo parafie z pełną odpowiedzialnością i dziękować Bogu wspaniale pracują (w 90%). I biskupi wołają, proszą o nowych kapłanów. Gdy będzie trochę czasu wrócę do tego ciekawego doświadczenia, bowiem jeszcze w ostatni czwartek byłem na spotkaniu w podparyskiej diecezji Meaux z biskupem i wikariuszem generalnym, który błagał, aby poszerzyć sektor pracy duszpasterskiej polskich kapłanów. Z Misji jest ich trzech pod przewodnictwem Ks. Bogdana Brzysia, który w najbliższym czasie będzie nie tylko odpowiedzialny za duży sektor duszpasterski, ale będzie dziekanem.

Tych 117 kapłanów pracuje w 5 dekanatach obejmujących Francję, a więc przestrzenie są duże. Dla ciekawości podam, że na 117 kapłanów 29 to są kapłani z diecezji tarnowskiej - potem długo nic - z siedleckiej 5 kapłanów, z lubelskiej i przemyskiej po 3 kapłanów, z krakowskiej, białostockiej i gdańskiej po 2, z innych po jednym. Również pracują kapłani zakonni. Z jakich zakonów? 26 Księży Chrystusowców, 10 Oblatów, 4 Misjonarzy, 3 Pallotynów.

Na terenie Misji pracują także siostry zakonne z 8 Zgromadzeń Zakonnych: Siostry Felicjanki, Siostry Maryi Niepokalanej, Siostry Nazaretanki, Siostry Pallotyni, Siostry Służebniczki Śląskie oraz Zgromadzenie Córek Maryi Niepokalanej i najliczniejsze Siostry Sercanki.

Kapłani wspomagani są w swej pracy przez istniejące Rady Duszpasterskie i liczne organizacje, stowarzyszenia i ruchy katolickie (nie będę wymieniał, bo pokrywają się z polską rzeczywistością).

Rady parafialne tworzą poprzez swoich członków rady regionalne, przedstawiciele rad regionalnych tworzą Radę Misji, a przedstawiciele Rady Misji wchodzą w skład Europejskiej Rady duszpasterskiej, obejmującej przedstawicieli z różnych krajów. Rada została utworzona 15 lat temu przez Ks. Abp Szczepana Wesołego, obecnie przewodzi jej Ks. Bp. Ryszard Karpiński - delegat Konferencji Episkopatu Polski do Spraw Duszpasterstwa Emigracyjnego.

Próbujemy wskrzesić we Francji PZK- czyli Akcję Katolicką, która zachowała się jedynie na płn. W skład PZK wchodzi na płn. Francji jeszcze ponad 2 tys. Sióstr Różańcowych, ponad 800 mężów katolickich i setki dzieci należących do Krucjaty Eucharystycznej (czwarte pokolenie).

Pracy formacyjnej, szczególnie w wymiarze międzyparafialnym czy międzypolonijnym służą: zjazdy, konferencje, odczyty i pielgrzymki.

Msze św. w języku polskim odprawiają się co niedzielę 82 punktach, a raz w miesiącu w 52 punktach dojazdowych.

Zwrócę uwagę Czcigodnych Księży szczególnie na Paryż. W Paryżu była jedna Parafia Polska, teraz jest sześć. Co to znaczy? Że konieczność duszpasterska zmusiła nas z powodu dużej liczby naszych rodaków na przestrzeni 20 lat utworzyć nowe ośrodki duszpasterskie. Najczęściej wynajmujemy lokale w parafiach francuskich. Po wakacjach, jeśli Bóg pozwoli i taka będzie wola Kościoła, obejmiemy parafię francuską po drugiej stronie Sekwany i kapłani z Misji zajmą się posługą duszpasterską dla wspólnoty francuskiej i polskiej początkującej, która 12 listopada ubiegłego roku miała pierwszą Mszę św.

W Paryżu, można powiedzieć (bo istnieje kilkanaście wspólnot w regionie paryskim) - w tych 6 wspólnotach modli się aktualnie w każdą niedzielę ponad 10 tys. naszych rodaków, 1050 dzieci uczęszcza na katechezę w parafiach, gdzie również są szkoły polskie, z tym, że szkoła przy ambasadzie, gdzie jest również katecheza, z powodu braku miejsc ma tylko około 400 dzieci, co roku odrzuca się ponad 100 dzieci.

Od wielu lat stara się Polonia, aby budynek, w którym znajduje się Hotel Polskiej Akademii Nauk, zabrany szkole - został oddany dla polskich dzieci i młodzieży.

Pod tym względem przedstawiciele władz Rzeczypospolitej robią bardzo niewiele i setki dzieci ginie dla kultury polskiej. Według naszego rozeznania około 20-30% przybyłych rodaków od początku włączyła się i włącza w polskie wspólnoty parafialne, szczególnie w dużych miastach. Otwiera się ciągle nowe ośrodki - trzeba jednak zaznaczyć, że rzadko proszą rodacy o kapłana, po prostu trzeba im zaproponować, i druga rzecz - nie są w stanie go utrzymać finansowo z różnych powodów, dlatego często w nowych placówkach duszpasterstwo jest francusko-polskie - wtedy kapłan z Misji jest utrzymywany poprzez Kościół lokalny. Wchodzimy po prostu w struktury Kościoła lokalnego z obopólnym pożytkiem.

Ci co regularnie praktykują, to w dużej mierze chrześcijanie po formacji w ruchach religijnych - oazowych, w Odnowie w Duchu Św., Rodziny Radia Maryja i innych. Przeżywają oni swoją wiarę głęboko. Regularnie uczęszczają do kościoła, przystępują do sakramentu pokuty, biorą udział w adoracji Najświętszego Sakramenty, szkoleniach, katechezach i spotkaniach parafialnych. Oprócz dojrzałej chrześcijańsko młodzieży dużą grupę stanowią małżeństwa z małymi dziećmi. Młodzi rodzice często widzą swój pobyt we Francji jako czasowy. Po „dorobieniu się" zamierzają wrócić do kraju, dlatego kontakt z polskimi wspólnotami widzą jako nieodzowny element wychowania dzieci w duchu polskim i katolickim.

Poprzez katechezę małych dzieci (przedszkolaków) trafiamy łatwiej do rodziców, marzy się nam polskie przedszkole w wielkim Paryżu, a dosyć skupionym, dlatego łatwo dojechać (metro, tramwaj czy autobus).

Mamy dla młodzieży Studium filozoficzno-etyczno-społeczne (około 300 studentów). Polacy, którzy z konieczności uczęszczają do lokalnych kościołów francuskich, czasem wracają do ośrodków polskich, albo odkryci pracownicy sezonowi przychodzą na Mszę św. w języku polskim.

Bariera językowa, a także tęsknota za polską formą religijności sprawia, że uczestniczą w duszpasterstwie Polskiej Misji Katolickiej, ale jak już wspomniałem, procent nowoprzybyłych Polaków mieści się w przedziale 20 do 30 % maximum. Pozostałe 80% to ludzie, którzy do kościoła zaglądają z okazji świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy i Niedzieli Palmowej, bo Francuzi wtedy licznie uczestniczą, również jak Francuzi na Wszystkich Świętych.

Dużym problemem duszpasterskim są ludzie młodzi, którzy ze względów materialnych postanawiają mieszkać razem bez ślubu kościelnego. Kiedy odchodzą od kratek konfesjonału bez rozgrzeszenia czują się zawiedzeni, że Kościół nie ma dla nich zrozumienia.

Duża jest także grupa naszych rodaków, która została na marginesie życia społecznego, cześć z nich była wcześniej w ojczyźnie, a ponieważ w Paryżu - wystarczy znać adresy- można zjeść, umyć się, ubrać czy też zamieszkać w przytułkach za darmo, więc wybrali ten sposób życia, często alkoholicy, rozwodnicy, cwaniacy tworzące polskie gangi wykorzystujące naiwnych i zdesperowanych rodaków. Często młodzi, wykorzystani przez swoich rodaków trafiają do polskiego kapłana, do pomocy społecznej, charytatywnej przy większych parafiach zazwyczaj w krytycznej sytuacji prosząc o wsparcie i pomoc. W Paryżu wg statystyk Prefektury i Secours Catholique jest między 300 a 400 Polaków bezdomnych. Grupa ta stanowi duże wyzwanie duszpasterskie, chociaż w Paryżu po stanie wojennym działał dom św. Antoniego, który zajmował się wszystkimi bezdomnymi. Został zamknięty przez władze policyjne, ponieważ było bardzo trudno zachęcić do przestrzegania regulaminu (ostateczny powód-alkohol, narkotyki, itd.)

Osobnym problemem jest relacja „dawnej-starej" emigracji i ich potomków z przybyłymi. Pierwsza grupa uważa się często za właścicieli polskich ośrodków, widząc w przybyłych tych, którzy nie przyszli po to, żeby przejąć ich dziedzictwo, lecz po to, by przywłaszczyć sobie owoc ich ciężkiej pracy. Nowoprzybyli często nie rozumieją potrzeb materialnych Kościoła i wychodzą z założenia, że stara, „bogata" w ich oczach emigracja powinna utrzymywać wspólnoty.

Polonijna posługa duszpasterska jest podobna do polskiej, z tym, że o wiele trudniejsza, ale dająca tym większą radość, gdy niektórzy wracają po latach życia na bezdrożach dzięki posłudze kapłańskiej do Pana Boga.

Trzeba wiedzieć, że emigrant, to człowiek często rozdarty, jak mówiła Maria Curie-Skłodowska. Ta posługa duszpasterska jest trudniejsza również w kraju, gdzie rewolucja francuska trwa zarówno w ideach, jak i prawodawstwie, gdzie również ma miejsce spotkanie naszych rodaków ze społeczeństwem wielokulturowym, szczególnie spotkanie z islamem, który jest również na zachodzie nurtem społeczno-politycznym o zabarwieniu religijnym i inspiracji teokratycznej, która chce kontrolować w szczegółach każdego człowieka, a zwłaszcza kobietę.

Można byłoby dużo powiedzieć o Kościele we Francji, ale ani nie ma czasu, ani to miejsce na ten temat w tym referacie (może w innym referacie po 27 latach pracy we Francji).

Kościół we Francji jest Kościołem mniejszościowym a laicyzacja, która często zamienia się w laicyzm osiągnęła poważne rozmiary, chociaż przez ruchy charyzmatyczne, nowe kongregacje - w wielu regionach można dostrzec odnowę.

Kiedyś w Watykanie Kard. Jean-Marie Lustiger usłyszał, że wszystkie choroby katolicyzmu wzięły się z Francji. Kardynał odpowiedział: „Niewykluczone, ale my pierwsi znaleźliśmy lekarstwo!" W tym powiedzeniu jest dużo prawdy.

Jedna z poczytnych gazet zachodnich podała, że Polaków przyjeżdżających do pracy można podzielić na trzy grupy: zdesperowanych bezrobotnych, wysoko wykwalifikowanych specjalistów chcących robić kariery na zachodzie i wykształconych absolwentów mających ograniczone szanse znalezienia zatrudnienia w kraju. Coraz więcej osób przybywających do Francji to przedstawiciele tej trzeciej grupy. Coraz większa liczba przybywa już z konkretnymi umowami pracy, które zawarły ich firmy z firmami zachodnimi.

Trzeba być świadomym jeśli chodzi o duszpasterstwo, że duża liczba osób przyjeżdża na określony czas, sezon czy też kontrakty na 6 miesięcy czy też na rok. Oni najbardziej biernie korzystają z duszpasterstwa i poza Mszą świętą trudno ich spotkać.

My nie mamy wspólnot terytorialnych tylko personalne, dlatego nasi rodacy przybywają nieraz z daleka. Dzieci w środy i w soboty przybywają do ośrodków parafialnych na cały dzień. W każdej wspólnocie jest katecheza, rocznie udziela się setki chrztów świętych - w każdej wspólnocie jest przynajmniej trzy spotkania i wspólne przygotowanie liturgii często dwujęzyczne, podczas sakramentów ze względu na powiązanie ze środowiskiem w którym żyją również małżeństwa mieszane.

Chciałbym zasygnalizować, że we wszystkich większych wspólnotach, grupa 100 - 120 osób dwa razy do roku przygotowuje się przez miesiąc czasu do sakramentu małżeństwa. Te przygotowania kończą się, jeśli chodzi o Paryż, dniem skupienia w naszym domu rekolekcyjnym i każdy otrzymuje zaświadczenie o udziale w kursie przedmałżeńskim. Dlatego jak przyjeżdżają młodzi, którzy chcą mieć ślub kościelny w Polsce powinni mieć takie zaświadczenie. W Paryżu np. w głównej parafii w ubiegłym roku 60 par zawarło małżeństwo w Paryżu a dla 65 przygotowano i przekazano licencję do Polski. Przez biura parafialne przechodzi duża ilość przesłuchań w sprawie stwierdzenia nieważności małżeństwa. Trzeba również wiedzieć, że biskupstwa tylko wyjątkowo dają pozwolenia na ślub kościelny z muzułmaninem. Normalnie kobiety muzułmanki mają zakaz zawarcia małżeństwa z niemuzułmaninem nawet we Francji. Natomiast jak muzułmanin poślubia chrześcijankę wg Koranu ma ona przejść na islam. Nie zawsze się to staje formalnie, ale w rzeczywistości się tak dzieje i dzieci, które są własnością rodziny normalnie wychowywane są w duchu islamu. We Francji jest kilkanaście tysięcy dzieci z małżeństw mieszanych wywiezionych bez zgody matki do krajów gdzie Islam jest religią panującą.

Niestety, setki Polek, które idą za muzułmanów są w 90 % stracone dla chrześcijaństwa i polskości a przytłaczająca ilość się rozchodzi - proszę ostrzegać w kraju!

Rodzina na emigracji jest jeszcze bardziej zagrożona. Dla dobra rodziny - mówią wyjeżdżający do pracy za granicę. Większość z nich przekona się, że to nieprawda!

Z pięciu procent polskich małżeństw, które obecnie funkcjonuje na odległość, co trzecie nie przetrwa. Pozostałe czeka ciężka próba. Mimo to o negatywnych skutkach migracji mówi się rzadko.

Wielu pracę Polaków za granicą postrzega w kategoriach sukcesu zbiorowego, bo spada bezrobocie, rośnie zasobność społeczeństwa i duma narodowa, że podbijamy Europę oraz indywidualnego, bo oznacza pieniądze i jest dowodem zaradności. Liczba wyjeżdżających się utrzymuje. Dostrzega to personel urzędów pracy, z których wyrejestrowuje się setki bezrobotnych. Widzą to księża chodzący po kolędzie (nie wiem czy jeszcze wielu parafian zostało w Kolbuszowej i okolicach).

Większość wyjeżdżających, zwłaszcza pierwszy raz i często w ślepo, nie zdaje sobie sprawy, jak drogo to ich może kosztować.

W piśmie dla Polaków - Polonika 61% ankietowanych na obczyźnie rodaków uważa, że życie seksualne na emigracji to coś absolutnie specyficznego. Połowa ankietowanych obojga płci opowiedziała się za legalizacją domów publicznych. Z najnowszych badań nad migracjami zarobkowymi wynika, że kobiety stanowią 62% wyjeżdżających. To nie tylko pogłębia kryzys demograficzny, gdyż rodzi się mniej dzieci, ale powoduje poważne konsekwencje na poziomie rodziny, wychowania dzieci.

Niepokojące są przewidywania socjologów na 2010 rok. Prawdopodobnie na odległość będzie żyło 700 tys. par, przede wszystkim ludzi młodych. Większość z nich się rozwiedzie.

Już teraz rodzice dzieci, które uczęszczają na katechezę w większości pochodzą z rodzin rozwiedzionych jak pięknie nazywają to Francuzi „recomposé" (na nowo sklejonych). Ostatnie orędzie Ojca św. na światowy dzień emigrantów i uchodźców mówi o rodzinie. Jeśli dzisiaj tak bardzo jest atakowana to dlatego, że jest podstawową komórką życia społecznego i kościelnego. W kilku parafiach mamy ruch Rodzin Nazaretańskich, który pomaga aby rodzina była Kościołem domowym. W tym wszystkim charakterystyczna jest pobożność Maryjna naszych Rodaków, w każdym regionie od okresu międzywojennego istnieją pielgrzymki do sanktuariów Maryjnych, nie będę ich wymieniał, do Serca Bożego w Paray le Monial oraz pielgrzymka narodowa Polaków z Francji do Lourdes (kilka razy próbowaliśmy z Europy), która ma miejsce zawsze w dniach od Wniebowstąpienia do niedzieli. W przyszłym roku z okazji 150 rocznicy objawienia się Matki Bożej. Mamy nadzieję, że będzie miała charakter szczególnie uroczysty, być może nasi rodacy z Ojczyzny się dołączą. Mamy również trzy domy: w Lourdes, pod Paryżem i na Korsyce, w których kilka tysięcy rodaków spotyka się każdego roku (zachęcam do wzięcia broszurek z adresami). Nie mówiłem o formacji księży i laikatu, o działalności charytatywno - społecznej czy działalności kulturalno - patriotycznej, wydawniczej Misji. Przywiozłem trochę materiałów, którym zainteresowani mogą się przyglądnąć, nawet niektóre można nabyć ( tzw. trylogia).

Jakie zadania stoją przed Misją i czego oczekuje od duszpasterstwa w naszej Ojczyźnie.

  1. Stoi przed nami zadanie, by tak przygotować nową generację wiernych i kapłanów, by przejęła troskę o Polską Misję Katolicką we Francji. W ostatnich latach pojawiło się wielu młodych duszpasterzy, którzy zostali wychowani i wykształceni w Polsce" i dzięki Bogu, ale którzy nie zawsze rozumieją specyfikę duszpasterstwa a emigracji, które nie tylko jest dwujęzyczne ale w kontekście nowej rzeczywistości. Bywa tak, że również dzisiaj zagubieni w nowej rzeczywistości nowoprzybyli Polacy oczekują od duszpasterza, nie tylko opieki duchowej ale także (a czasem przede wszystkim) pomocy w konkretnych sytuacjach życiowych, takich jak choćby nocleg czy praca. Trudno mówić człowiekowi, że Pan Bóg jest Miłością, trzeba mu ją pokazać.
  2. Zadaniem Kościoła i duszpasterzy jest jak zawsze prowadzić człowieka do Boga, ale także dbać o to, by tutaj na emigracji stworzyć wśród Polaków poczucie tożsamości narodowej, solidarności i troszczyć się o podtrzymywanie dziedzictwa kulturowego i polskich tradycji. Niestety, dzieci i młodzież nowej emigracji w dużym procencie, wchodząc w życie zapomina o swoich korzeniach.
  3. W epoce nowej Europy chcemy być również otwarci na tradycję religijną Kościoła lokalnego włączając się we wspólne inicjatywy duszpasterskie, chcemy integracji naszych rodaków, a nie asymilacji.
  4. Gdyby nie umiłowanie Ojczyzny i głębokie poczucie tożsamości w odchodzących rodakach nie mielibyśmy naszych kościołów, tych ośrodków duszpasterskich, a także tylu instytucji, z których obecnie korzystają nowo przybyli Polacy. Polskie parafie na obczyźnie są najbardziej powszechnymi i skutecznymi centrami życia religijnego, kulturalnego, społecznego i towarzyskiego, są najważniejszymi centrami polskiego życia emigracyjnego.
Ks. Kardynał J. M. Lustiger skierował takie słowa w kościele polskim w Paryżu do Polaków ostatnio przybyłych: „Posłuchajcie dobrze. Wy macie więcej nam do dania niż do otrzymania od nas. Nie straćcie waszego skarbu, lecz podzielcie się nim z ludem, wśród którego znajdujecie się dzisiaj. Ten skarb to wiara, miłość i nadzieja, które dał nam Chrystus. I dlatego jako Arcybiskup Paryża, przyjmuję was nie jako uchodźców czy emigrantów lecz jako dar Boga, jako posłańców Boga. Bądźcie wierni Temu, który was posyła. I aby Bóg wszechmogący was błogosławił i strzegł."

Czego oczekujemy od Kościoła w naszej Ojczyźnie?

  1. Aby ta jedna z największych emigracji miała prawdziwego opiekuna z ramienia Konferencji Episkopatu; energicznego, który mógłby odwiedzać naszych rodaków we wszystkich zakątkach świata. Aby miał siedzibę w Rzymie, bo stamtąd lepiej się widzi Kościół Powszechny i bardziej odczuwa radości i zmagania duszpasterstwa emigracyjnego. W okresie międzywojennym, choć emigracja nie była wówczas tak liczna jak obecnie istniało związane z Kościołem Stowarzyszenie „Opieka Polska nad rodakami na obczyźnie", które wydawało materiały pomocnicze dla Księży i osób świeckich dotyczące problemów związanych z emigracją.
  2. Aby liczni kapłani podjęli tę trudną misję ewangelizacyjną zachęceni w czasie pielgrzymki Benedykta XVI do Ojczyzny. Tutaj jeszcze raz składam dziękczynienie Bogu Wszechmogącemu za kapłanów pracujących szczególnie we Francji z naszej diecezji, Bóg zapłać, księże biskupie, byłbym szczęśliwy, aby w tym roku przynajmniej dziesięciu odważyło się dołączyć do 117 kapłanów polskich na ziemi francuskiej.
  3. Niech kapłani w Ojczyźnie pobudzają wiernych do odpowiedzialności za decyzję wyjazdu i wskazują adresy polskich parafii i kapłanów (modlitewniki polsko - francuskie, polsko - niemieckie, polsko-angielskie wraz adresami Misji wydane przez naszą diecezję), którzy po przyjacielsku odnoszą się do przybyszów, by ci włączyli się w życie danej wspólnoty i świadczyli sobie pomoc. Na marginesie chciałem zaznaczyć, że Polska Misja Katolicka również w swoim kalendarzu wydawanym już od kilku lat podaje adresy placówek Misji, nazwiska i adresy księży.
  4. Niech kapłani w Ojczyźnie przypominają o nierozerwalnym małżeństwie i świętości rodziny. Jedność i miłość w rodzinie ważniejsze od dobrobytu. Nie można za pieniądze wyprzedawać ani swojej tożsamości, ani Kościoła, ani Narodu, że przykazań Bożych nie zostawia się na granicy.
  5. Ułatwieniem kontaktu są środki techniczne jak np. internet, poprzez który można bardzo szybko nawiązać z nami kontakt, jak i z niektórymi naszymi placówkami na terenie całej Francji. Adres naszej strony: http:/www.mission-catholique-polonaise.net, nasz adres e-mailowy: pmk@club-internet.fr
  6. Niech kapłani w Ojczyźnie pouczają, że pomyślne osiągnięcia są nie tylko szczęśliwą przygodą, ale i łaską Opatrzności Bożej. Zapuszczenie korzeni na nowej ziemi to obowiązek dawania świadectwa o Kościele przez modlitwę i świadectwa o Polsce przez uczciwe życie.
Być może ksiądz biskup wyznaczy kapłana, który będzie łącznikiem szczególnie odpowiedzialnym za kontakt diecezji z duszpasterstwem emigracyjnym. Wszystko to ku większej chwale Bożej i dla obopólnego pożytku naszych wiernych.

Ks. Infułat Stanisław Jeż

powrot