| Dokładnie
rok temu w sposób bardzo uroczysty świętowaliśmy w jednym z największych
kościołów Paryża i najbliższym siedzibie Polskiej Misji Katolickiej,
w kościele św. Magdaleny, jubileuszowe uroczystości 170 lat istnienia
i działalności Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Najstarszej
zorganizowanej kościelnej instytucji emigracyjnej na świecie.
Rocznica ta stworzyła na nowo okazję, by w odbiciu wód Sekwany
dojrzeć historię cząstki narodu Polskiego. Czym jest emigracja?
Spróbujmy sobie postawić to pytanie, o jej cechy charakterystyczne.
Samo słowo „emigracja" wywołuje wiele różnych skojarzeń i emocji.
Etymologia słowa mówi o tych, którzy emigrują, czyli, którzy
dobrowolnie opuszczają rodzinne strony i przenoszą się do innego
miejsca. Dla większości tych, którzy określali się jako emigracja
niepodległościowa, wyjazd nie był dobrowolny. Tak było po powstaniach
listopadowym i styczniowym. Wielu zostało przemocą wywiezionych,
czy uchodziło po wrześniu 1939 r., by dalej walczyć o Ojczyznę.
Zdecydowana większość emigracji np. do Francji czy Anglii przyjechała
tam na mocy decyzji innych, na które to decyzje nie mieli wpływu.
Zostali określeni jako emigranci dlatego, że pozostanie poza
Krajem było właściwe jedyną możliwością manifestowania sprzeciwu
wobec krzywdzących jałtańskich decyzji. Trzeba było się jakoś
określić i dlatego przyjęli nazwę emigracja polityczna i ideowa,
mimo, że formalnie byli uchodźcami, „réfugiés".
Pojęcie POLONIA też nie jest jednoznaczne. Jest ono związane
z dawną emigracją ekonomiczną i pokoleniami urodzonymi poza
Krajem, a wywodzącymi się z polskiego korzenia. Słowem „POLONIA"
określamy również tych, którzy nigdzie nie emigrowali, lecz
zostali poza granicami, dlatego, że inni bez pytania ich o zdanie
przesunęli granice. Inny więc jest rodowód Polonii na Zachodzie,
a inny na Wschodzie. Inny jest z okresu międzywojennego za chlebem,
a inny po 1945 r. Polonia na Zachodzie, mimo odmiennego od emigracji
rodowodu, przyjęła jednak w zdecydowanej większości po roku
1945 etos emigracji niepodległościowej, jako podstawę swojego
działania.
Przez cały miniony okres spojrzenie ze strony Kraju na emigrację
też nie było jednoznaczne. Pojęcie „emigracji" było właściwie
obłożone banicją. O emigracji nie pisało się, chyba że chciano
ją ośmieszyć. Wówczas pojęcie „emigracji" było używane z różnymi
epitetami, drwinami. Mówiło się o bankrutach politycznych, o
reakcjonistach wyrzuconych poza nawias historii.
Wszyscy przyjęliśmy z wielką wdzięcznością słowa Ojca św. wypowiedziane
na spotkaniu w Anglii, gdzie powiedział „jesteście....żywą częścią
Polski, która nawet wyrwana z ojczystej gleby nie przestaje
być sobą.......mówiącą o Polsce jaką była i jaką powinna być" (31
maja 1982).
Kontakty Polski z Francją istniały już w okresie średniowiecza
i później w armii Napoleońskiej było bardzo dużo Polaków. Ale
można powiedzieć, że po powstaniu listopadowym 1830 r. do Francji,
kraju Kartezjusza, Maritaina, św. Wincentego a Paulo, Św. Teresy
z Lisieux przybyło 8 do 10 tys. naszych rodaków. Była to głównie
arystokracja, ta z pochodzenia i ta z ducha (ziemianie), a więc
środowisko zaangażowane politycznie i kulturowo. Dawni powstańcy
zaangażowani w walkę o niepodległość narodową.
To temu pokoleniu emigrantów zawdzięczała Polska swoją obecność
w świecie, swą identyczność kulturową i narodową, co w decydującej
mierze przygotowało narodziny wolnej i niepodległej Polski w
1918 r.
Bez przesady można powiedzieć, że po powstaniu listopadowym
emigracja, która jak wspomniałem nie była wielka liczbowo, ale
duchem stanowiła centrum kultury polskiej.
To we Francji w latach trzydziestych i czterdziestych XIX stulecia
ukazały się główne utwory polskiego romantyzmu: Adama Mickiewicza:
„Dziady" ze słynną Improwizacją, „Pan Tadeusz", „Księgi Narodu
i Pielgrzymstwa Polskiego"; Juliusza Słowackiego: „Kordian",
„Balladyna", „Lilla Weneda", „Beniowski", „Ksiądz Marek", „Sen
srebrny Salomei"; Z. Krasińskiego: „Irydion", „Nieboska Komedia",
„Przedświt", „Psalmy przyszłości". Potem dołączył do tej „Trójcy"
C.K. Norwid.
Na emigracji działał największy polski geniusz muzyczny Fryderyk
Chopin, którego utwory były ściśle związane z kulturą polską
i świeżo przeżywanymi wypadkami politycznymi (utwory tych wszystkich
wieszczów były przemycane do Polski). W książce o pierwszym
rektorze Misji jest ciekawy i wzruszający opis przygotowania
Chopina przez rektora Ks. Jełowieckiego na spotkanie z Panem.
Większość z tych, którzy przybyli do Paryża z tzw. Wielkiej
Emigracji przeżyła ogromną metamorfozę również z punktu widzenia
religijnego. Dzięki temu na przestrzeni 10 lat potrafili utworzyć
5 instytucji, których my dzisiaj jesteśmy spadkobiercami.
A więc Misja Polska, Biblioteka Polska na wyspie św. Ludwika
w Paryżu, Szkoła Polska, Zakład św. Kazimierza i Towarzystwo
opieki nad grobami i pamiątkami polskimi we Francji.
Instytucje te obejmowały całokształt życia emigracyjnego. Myślę,
że jest to wyjątkowe wydarzenie w historii Kościoła, gdzie ludzie
świeccy utworzyli instytucję kościelną długo przed Soborem Watykańskim
I i II.
To Mickiewicz wołał w Paryżu, że na fundamencie katolicyzmu
należy budować jedność Polaków pisząc, że „słowo najrozumniejsze
rychło przebrzmiewa, książkę przeczytaną zapomni się, ale instytucja
żyjąca ciągle wywiera wpływ ciągły i skuteczny".
Pewnego razu wstrząśnięty wiadomościami z Polski i brakiem jedności
wśród emigracji Adam Mickiewicz rzekł z mocą do swych przyjaciół:
„Nie ma dla nas innego ratunku, trzeba nowego zakonu. Ale kto
go założy? Ja? Za pyszny. Ty? (do Platera) Zanadto arystokrata,
Ty? (do Zaleskiego). Zbyt demokrata. Trzeba na to świętego.
Jański założy".
Tak więc z natchnienia Mickiewicza zawiązało się 19 lutego 1836
r. małe grono ludzi pod nazwą „Bracia Zjednoczeni" „w celu chrześcijańskim
i polskim, wspólnego ćwiczenia się w pobożności, tudzież pobudzania
do niej innych rodaków na emigracji".
Akt założenia podpisał Adam Mickiewicz, Antoni Górecki, Stefan
Wytwicki, Cezary Plater, Bogdan i Józef Zaleski, Ignacy Domeyko
i Bogdan Jański.
W zakończeniu akt ten oświadczał (mówi on wiele o tych ludziach,
ich patriotyzmie i epoce):
„W imię zatem święta Pana Naszego Jezusa Chrystusa, który widzi
szczerość myśli naszych, prosząc Jego błogosławieństwa i opieki
w pokorze serca i po umyślnem ku temu odprawieniu świętej spowiedzi,
łączymy się w związek pod nazwaniem Braci Zjednoczonych.
Modlić się za siebie, ojczyznę i bliźnich, za przyjaciół i nieprzyjaciół;
przykazania Pańskie słowy i uczynki wypełniać i przykładem swych
rodaków do tego zachęcać i na drodze tej wspólną siłą utrzymywać
się jak najmocniej przedsiębierzemy i postanawiamy".
Grupa ta stale się powiększała. To małe grono ludzi stanowiło
fundament późniejszego Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców,
które do 1905 r. - w roku rozdziału Kościoła od państwa we Francji
opiekowało się emigracją.
Bracia Zjednoczeni gromadzili się w tzw. Domku Jańskiego przy
11, rue Notre Dame des Champs. Żyli ubogo, ale dużo modlili
się i studiowali.
Jański pragnął wykształcić ludzi zdolnych do poświęceń, którzy
by mogli pracować dla Polski i emigracji jako księża. Jeden
z nich, późniejszy Ks. Kajsiewicz tak pisze na temat reakcji
ludzkich: „Ludzie uważali nas za klub katolicki na kraj i na
duchowieństwo polskie obmyślany, inni po prostu ciskali nam
w oczy także słowa: alboście zgłupieli, alboście łotry. Mało
było takich, by nam uwierzyli, że Bóg dał nam powołanie, abyśmy
służyli braciom naszym najprzód na wygnaniu, a potem da Bóg
w kraju".
Zatrzymałem się dłużej na Wielkiej Emigracji, bo będąc nieliczni,
pozostawili po sobie instytucje, które wszystkie przetrwały
i jak powiedziałem, jesteśmy ich spadkobiercami, z wyjątkiem
Szkoły Polskiej, z której w Paryżu za czasów komunistycznych
wyrzucono wszystkie dzieci emigracyjne i polonijne i utworzono
szkołę dla dzieci Ambasady i Konsulatu.
Kolejna bardzo znaczna fala emigracji do Francji ma miejsce
po I wojnie światowej. Setki tysięcy naszych rodaków osiedla
się w różnych regionach Francji, szczególnie we Francji Płn.
Francja w czasie I wojny światowej utraciła kilka milionów ludzi,
więc potrzebowała rąk do pracy, szczególnie w kopalniach i na
roli.
W 1922 r. zostaje założonych 20 nowych Misji. Rektor Polskiej
Misji Katolickiej w Paryżu zostaje Rektorem Polskiej Misji Katolickiej
we Francji, a Ks. August Kardynał Hlond, Prymas Polski, który
założył 75 lat temu Towarzystwo Księży Chrystusowców - Kongregację
do pracy wśród emigracji - zostaje opiekunem emigracji Polskiej.
W okresie Międzywojennym stale wzrasta liczba polskich emigrantów.
W 1939 r. liczba Misji sięga do 100 i zostaje podzielona na
sześć dekanatów. Powstają liczne stowarzyszenia katolickie,
które przed rozpoczęciem II wojny światowej liczą przeszło 100
tys. członków: Mężowie Katoliccy, Matki Różańcowe, KSMP, Krucjata
Eucharystyczna.
Wszędzie, dzięki swej rzetelnej pracy nasi rodacy wnieśli wielki
wkład w rozwój kraju, w którym się osiedlili i zdobyli uznanie
i szacunek.
Dzięki temu, że rodzina była Bogiem silna, a wspólnota parafialna
mocna - dzisiaj cześć trzeciego i czwartego pokolenia zachowała
dwukulturowość i przywiązanie do Kościoła Katolickiego!
„Jestem Polakiem, urodzonym tu we Francji. Jestem synem górnika
i znam ciężką pracę mojego ojca. To była praca ponad siły. Moi
rodzice przyjechali do Francji za chlebem. Tak, za chlebem.
Dziś wam trudno zrozumieć, że w Polsce nie było co jeść, że
trzeba było szukać go za granicą. Z opowiadania moich rodziców
wiem jak ciężkie było ich życie po przybyciu do Francji. Jedynym
ich „bogactwem" była przywieziona z Polski „stara przepasana
sznurkiem walizka". A w niej oprócz prostych rzeczy znajdował
się kawałek chleba na drogę, krzyż, obrazek Matki Bożej, książeczka
do modlitwy i różaniec włożony ręką matki. Rodzice nie znali
języka francuskiego. Nie mieli mieszkania, nie mieli pracy i
nie znali ludzi. Jedynym miejscem możliwej pracy była najbliższa
kopalnia. Kiedy znaleźli „kopalniane" mieszkanie na ścianie
Matka powiesiła krzyż i obrazek M.B. A potem szukali kościoła
i polskiego księdza. I to było dla nich najdroższe miejsce,
które nie tylko gromadziło ich na niedzielnej Mszy świętej,
ale przypominało im kawałek opuszczonej Ojczyzny.
Dzisiaj po tylu latach jestem wdzięczny moim rodzicom, że nauczyli
mnie, swoim przykładem, głębokiej wiary w Boga i w Jego Opatrzność,
a w każdą niedzielę prowadzili nas na Mszę świętą i nigdy nie
zapominali, że są Polakami.
Dziś po tylu latach dziękuję im za to, że nauczyli mnie miłości
do Ojczyzny, że mówili zawsze do mnie po polsku i przekazali
mi Jej tradycję, ucząc pieśni polskich i narodowych zwyczajów
i zaszczepili mi to, bym był dumny z tego, że jestem Polakiem.
Ta miłość do Ojczyzny doprowadziła mnie do Harcerstwa, a potem
do Ruchu Oporu, gdzie jako młody chłopiec byłem zaangażowany
w jej działalność. Ta miłość do Ojczyzny sprawiła, że w czasie
stanu wojennego włączyłem się w aktywną pomoc potrzebującym
Polakom.
Dziękuję im, że przekazali mi miłość do Kościoła i Kapłanów.
Mam nadzieję, że moi rodzice, tam w niebie, cieszą się, że ich
wysiłek nie poszedł na marne".
Największa liczba Polaków przymusowo opuściła Ojczyznę w czasie
II wojny światowej i po jej zakończeniu. Nazistowskie władze
niemieckie spowodowały wywiezienie około dwóch milionów naszych
Rodaków. Duża część przeszła gehennę obozów koncentracyjnych
(wielu księży z rektorem Misji również byli zabrani do obozów.
Na 18 zebranych, jedenastu nie wróciło, a Misja w Paryżu splądrowana
przez Niemców), inni skazani byli na roboty przymusowe w Rzeszy.
Wiemy o tym z historii ilu naszych rodaków musiało uciekać ze
wschodnich terenów Polski po sfałszowanym przez Sowietów referendum
17 września 1939 r. mówiącym o przyłączeniu tych terenów do
Związku Radzieckiego.
Oni zasilili szeregi żołnierzy polskich walczących na wszystkich
frontach w Europie czy w Afryce Płn.
Inni byli wywiezieni na Sybir i (tylko) część z nich wydostała
się na zachód z Armią Andersa do Anglii i Francji, większość
z nich po krótkim pobycie we Francji udała się do Stanów Zjednoczonych,
Kanady, Australii.
Mimo to po II Wojnie Światowej liczba emigrantów we Francji
znów wzrosła i osiągnęła około 750 tys. Polaków. Wtedy wśród
nich pracuje 152 kapłanów.
Ks. August Kard. Hlond jest internowany we Francji po wojnie
1945 r. zakłada w Paryżu Polskie Seminarium Duchowne, cztery
lata później powstaje również Małe Seminarium.
Ukazuje się tygodnik w języku polskim „Polska Wierna", który
od roku 1959 aż do dnia dzisiejszego nosi nazwę „Głos Katolicki"
jako organ prasowy Misji.
W 1973 r. powstaje Stowarzyszenie Concorde - Przyjaciele Polskiej
misji Katolickiej we Francji, której celem jest pomoc i wsparcie
Misji. Jest ono ramieniem administracyjnym Misji. O prężności
polskich wspólnot świadczy między innymi wybudowanie 8 nowych
kościołów w polskich placówkach duszpasterskich.
Początek lat osiemdziesiątych, w wyniku przemian solidarnościowych,
a zwłaszcza stanu wojennego zaznacza się kolejnym przypływem
emigrantów z Polski. Często są to ludzie wykształceni, po wyższych
studiach i w większości osiedlają się w regionie Paryża (około
40 tys.).
Okres stanu wojennego charakteryzuje się wielką solidarnością
wobec Polski, zarówno Polaków zamieszkujących we Francji, jak
i samych Francuzów.
Wielkim przeżyciem dla Polonii było spotkanie z Ojcem Świętym
Janem Pawłem II na polach Marsowych koło wieży Eiffla w maju
1980 r.
Jego fantastyczne przemówienie pozostaje nadal aktualne: „Tu
odradzała się moralnie emigracja, która pogłębiała świadomość
swojego posłannictwa, by służyć Ojczyźnie. Tak było wówczas,
tak było i być powinno zawsze, bo myśl emigracji, jej praca
twórcza, jej wkład w wiarę, kulturę, w rozwój człowieka, Polski...
świata jest przecennym i koniecznym uzupełnieniem." (W 1981
r. Polacy mieszkający we Francji włączyli się w przygotowanie
jubileuszu 600-lecia Obrazu Jasnogórskiego przez peregrynację
kopii obrazu w polskich wspólnotach i małych kopii w rodzinach
rozrzuconych po całej Francji.)
W trzy miesiące po mojej nominacji na rektora w 1986 r. przypada
Jubileusz 150-lecia istnienia Polskiej Misji Katolickiej we
Francji. Rozpoczęty wielkim Te Deum w Katedrze Notre-Dame obchodzony
pod patronatem Ks. Józefa Kard. Glempa - Prymasa polski, który
przez dwa tygodnie odwiedzał skupiska polonijne gromadząc naszych
rodaków w wielkich katedrach Metz, Nancy, Strasbourg itd.
Jubileusz ten był bardzo ważnym wydarzeniem religijnym i patriotycznym,
ożywieniem polskich wspólnot a także w umocnieniu więzi z Kościołem
lokalnym, którego my jesteśmy cząstką.
Z tej okazji została wydana książka „W tęczy franków orzeł biały"
- z przemówieniami Ks. Prymasa do Polonii. Po włączeniu Polski
w struktury Unii Europejskiej w 2004 r. bezrobocie i niewystarczające
zarobki wywołały nową falę emigracji zwłaszcza ludzi młodych.
Trwa ona nadal i myślę, że jeszcze się wzmocni, może nie w takim
stopniu jak do Anglii czy Irlandii, po zniesieniu we Francji
ograniczeń pracy.
Myślę, że Księża zauważają, że jest to zjawisko niepokojące
dla naszej Ojczyzny jak również kraju przybycia z punktu widzenia
społecznego, ekonomicznego i religijnego.
W rezultacie wspomnianych fal emigracji lub nawet jedynie czasowej
emigracji, około 15 milionów osób na świecie przyznaje się do
polskiego pochodzenia.
Zjawisko masowej emigracji lub nawet jedynie czasowej emigracji
pociąga za sobą bardzo poważne konsekwencje, szczególnie rodzinne
i społeczne. Jest to wielkie zadanie nie tylko dla Państwa,
ale i dla Kościoła.
Opuszczenie kraju jest zawsze dramatem, który emigrant uświadamia
sobie dopiero wówczas, gdy staje wobec bardzo trudnego problemu
dostosowania się do życia w całkiem innych warunkach, często
w środowisku wielokulturowym.
W tym kontekście widzimy jak szczególnego znaczenia nabiera
istnienie struktur które zapewniają opiekę duszpasterską w języku
ojczystym.
Z krótkiego szkicu historycznego widzimy, że emigrantom z Polski zawsze
towarzyszyli kapłani diecezjalni, zakonni i siostry zakonne.
Popatrzmy jak wygląda sytuacja dzisiaj!
Najpierw parę uwag o strukturze i działalności PMK.
Kościół od 1905 r. - roku rozdziału Kościoła od państwa we Francji
nie ma osobowości prawnej. Francuskie diecezje i parafie istnieją
jako stowarzyszenia diecezjalne, czy też parafialne. Dlatego
Polska Misja Katolicka we Francji, która jest cząstką Kościoła
lokalnego posiada również swoje stowarzyszenie - „Stowarzyszenie
Concorde", które jest ramieniem prawnym Polskiej Misji Katolickiej
i istnieje jako stowarzyszenie dobroczynności. Misja może również
przechodzić przez Stowarzyszenie Diecezjalne - wtedy dana własność
jest użytkowana przez Misję.
W „Stowarzyszeniu Concorde" w zarządzie jest większość świeckich.
Każdorazowy Rektor jest członkiem zarządu z urzędu. Na podstawie
statutów, które zostały podpisane przez komisje do spraw duszpasterstwa
emigrantów dwóch episkopatów - Rektor koordynuje pracę kapłanów
należących do Misji i w porozumieniu z ordynariuszami mianuje
ich. A biskup Ordynariusz udziela jurysdykcji.
W Polskiej Misji Katolickiej we Francji pracuje obecnie 117
kapłanów. Wśród tych kapłanów, można powiedzieć, są trzy rodzaje
zaangażowania duszpasterskiego: kapłani pracujący w czysto polskich
wspólnotach parafialnych wśród Polonii i emigracji. Jest ich
62; kapłani pracujący dla dwóch wspólnot: polskiej i francuskiej
- 31, oraz 24 kapłanów, którzy pracują jako „fidei donum" tylko
dla Kościoła lokalnego, który coraz częściej poprzez biskupów
ordynariuszy zwraca się do Polskiej Misji Katolickiej. W ubiegłym
roku 5 kapłanów podjęło taką pracę dla Kościoła lokalnego -
wtedy Misja podpisuje konwencję z daną diecezją i kapłani mają
taki sam status jak kapłani miejscowi (autochtoni).
Z tym że, muszę zaznaczyć na podstawie długoletniego doświadczenia,
nie akceptujemy, żeby kapłan polski był wikariuszem, albo wchodził
w ekipę księży francuskich - za duża jest różnica w mentalności
i metodach duszpasterskich, że wielu księży polskich, którzy
nie przechodzili przez Misję, nie są jej członkami, ale przybyli
bezpośrednio do pracy do Kościoła lokalnego, albo powrócili
do Polski, albo zmienili kraj, albo gdzieś się zagubili.
Dzięki Bogu kapłanom, którzy przechodzą przez Misję, powierzane
są sektory duszpasterskie albo parafie z pełną odpowiedzialnością
i dziękować Bogu wspaniale pracują (w 90%). I biskupi wołają,
proszą o nowych kapłanów. Gdy będzie trochę czasu wrócę do tego
ciekawego doświadczenia, bowiem jeszcze w ostatni czwartek byłem
na spotkaniu w podparyskiej diecezji Meaux z biskupem i wikariuszem
generalnym, który błagał, aby poszerzyć sektor pracy duszpasterskiej
polskich kapłanów. Z Misji jest ich trzech pod przewodnictwem
Ks. Bogdana Brzysia, który w najbliższym czasie będzie nie tylko
odpowiedzialny za duży sektor duszpasterski, ale będzie dziekanem.
Tych 117 kapłanów pracuje w 5 dekanatach obejmujących Francję,
a więc przestrzenie są duże. Dla ciekawości podam, że na 117
kapłanów 29 to są kapłani z diecezji tarnowskiej - potem długo
nic - z siedleckiej 5 kapłanów, z lubelskiej i przemyskiej po
3 kapłanów, z krakowskiej, białostockiej i gdańskiej po 2, z
innych po jednym. Również pracują kapłani zakonni.
Z jakich zakonów? 26 Księży Chrystusowców, 10 Oblatów, 4 Misjonarzy,
3 Pallotynów.
Na terenie Misji pracują także siostry zakonne z 8 Zgromadzeń
Zakonnych: Siostry Felicjanki, Siostry Maryi Niepokalanej, Siostry
Nazaretanki, Siostry Pallotyni, Siostry Służebniczki Śląskie
oraz Zgromadzenie Córek Maryi Niepokalanej i najliczniejsze
Siostry Sercanki.
Kapłani wspomagani są w swej pracy przez istniejące Rady Duszpasterskie
i liczne organizacje, stowarzyszenia i ruchy katolickie (nie
będę wymieniał, bo pokrywają się z polską rzeczywistością).
Rady parafialne tworzą poprzez swoich członków rady regionalne,
przedstawiciele rad regionalnych tworzą Radę Misji, a przedstawiciele
Rady Misji wchodzą w skład Europejskiej Rady duszpasterskiej,
obejmującej przedstawicieli z różnych krajów. Rada została utworzona
15 lat temu przez Ks. Abp Szczepana Wesołego, obecnie przewodzi
jej Ks. Bp. Ryszard Karpiński - delegat Konferencji Episkopatu
Polski do Spraw Duszpasterstwa Emigracyjnego.
Próbujemy wskrzesić we Francji PZK- czyli Akcję Katolicką, która
zachowała się jedynie na płn. W skład PZK wchodzi na płn. Francji
jeszcze ponad 2 tys. Sióstr Różańcowych, ponad 800 mężów katolickich
i setki dzieci należących do Krucjaty Eucharystycznej (czwarte
pokolenie).
Pracy formacyjnej, szczególnie w wymiarze międzyparafialnym
czy międzypolonijnym służą: zjazdy, konferencje, odczyty i pielgrzymki.
Msze św. w języku polskim odprawiają się co niedzielę 82 punktach,
a raz w miesiącu w 52 punktach dojazdowych.
Zwrócę uwagę Czcigodnych Księży szczególnie na Paryż. W Paryżu
była jedna Parafia Polska, teraz jest sześć. Co to znaczy? Że
konieczność duszpasterska zmusiła nas z powodu dużej liczby
naszych rodaków na przestrzeni 20 lat utworzyć nowe ośrodki
duszpasterskie. Najczęściej wynajmujemy lokale w parafiach francuskich.
Po wakacjach, jeśli Bóg pozwoli i taka będzie wola Kościoła,
obejmiemy parafię francuską po drugiej stronie Sekwany i kapłani
z Misji zajmą się posługą duszpasterską dla wspólnoty francuskiej
i polskiej początkującej, która 12 listopada ubiegłego roku
miała pierwszą Mszę św.
W Paryżu, można powiedzieć (bo istnieje kilkanaście wspólnot
w regionie paryskim) - w tych 6 wspólnotach modli się aktualnie
w każdą niedzielę ponad 10 tys. naszych rodaków, 1050 dzieci
uczęszcza na katechezę w parafiach, gdzie również są szkoły
polskie, z tym, że szkoła przy ambasadzie, gdzie jest również
katecheza, z powodu braku miejsc ma tylko około 400 dzieci,
co roku odrzuca się ponad 100 dzieci.
Od wielu lat stara się Polonia, aby budynek, w którym znajduje
się Hotel Polskiej Akademii Nauk, zabrany szkole - został oddany
dla polskich dzieci i młodzieży.
Pod tym względem przedstawiciele władz Rzeczypospolitej robią
bardzo niewiele i setki dzieci ginie dla kultury polskiej. Według
naszego rozeznania około 20-30% przybyłych rodaków od początku
włączyła się i włącza w polskie wspólnoty parafialne, szczególnie
w dużych miastach. Otwiera się ciągle nowe ośrodki - trzeba
jednak zaznaczyć, że rzadko proszą rodacy o kapłana, po prostu
trzeba im zaproponować, i druga rzecz - nie są w stanie go utrzymać
finansowo z różnych powodów, dlatego często w nowych placówkach
duszpasterstwo jest francusko-polskie - wtedy kapłan z Misji
jest utrzymywany poprzez Kościół lokalny. Wchodzimy po prostu
w struktury Kościoła lokalnego z obopólnym pożytkiem.
Ci co regularnie praktykują, to w dużej mierze chrześcijanie
po formacji w ruchach religijnych - oazowych, w Odnowie w Duchu
Św., Rodziny Radia Maryja i innych. Przeżywają oni swoją wiarę
głęboko. Regularnie uczęszczają do kościoła, przystępują do
sakramentu pokuty, biorą udział w adoracji Najświętszego Sakramenty,
szkoleniach, katechezach i spotkaniach parafialnych. Oprócz
dojrzałej chrześcijańsko młodzieży dużą grupę stanowią małżeństwa
z małymi dziećmi. Młodzi rodzice często widzą swój pobyt we
Francji jako czasowy. Po „dorobieniu się" zamierzają wrócić
do kraju, dlatego kontakt z polskimi wspólnotami widzą jako
nieodzowny element wychowania dzieci w duchu polskim i katolickim.
Poprzez katechezę małych dzieci (przedszkolaków) trafiamy łatwiej
do rodziców, marzy się nam polskie przedszkole w wielkim Paryżu,
a dosyć skupionym, dlatego łatwo dojechać (metro, tramwaj czy
autobus).
Mamy dla młodzieży Studium filozoficzno-etyczno-społeczne (około
300 studentów). Polacy, którzy z konieczności uczęszczają do
lokalnych kościołów francuskich, czasem wracają do ośrodków
polskich, albo odkryci pracownicy sezonowi przychodzą na Mszę
św. w języku polskim.
Bariera językowa, a także tęsknota za polską formą religijności
sprawia, że uczestniczą w duszpasterstwie Polskiej Misji Katolickiej,
ale jak już wspomniałem, procent nowoprzybyłych Polaków mieści
się w przedziale 20 do 30 % maximum. Pozostałe 80% to ludzie,
którzy do kościoła zaglądają z okazji świąt Bożego Narodzenia,
Wielkanocy i Niedzieli Palmowej, bo Francuzi wtedy licznie uczestniczą,
również jak Francuzi na Wszystkich Świętych.
Dużym problemem duszpasterskim są ludzie młodzi, którzy ze względów
materialnych postanawiają mieszkać razem bez ślubu kościelnego.
Kiedy odchodzą od kratek konfesjonału bez rozgrzeszenia czują
się zawiedzeni, że Kościół nie ma dla nich zrozumienia.
Duża jest także grupa naszych rodaków, która została na marginesie
życia społecznego, cześć z nich była wcześniej w ojczyźnie,
a ponieważ w Paryżu - wystarczy znać adresy- można zjeść, umyć
się, ubrać czy też zamieszkać w przytułkach za darmo, więc wybrali
ten sposób życia, często alkoholicy, rozwodnicy, cwaniacy tworzące
polskie gangi wykorzystujące naiwnych i zdesperowanych rodaków.
Często młodzi, wykorzystani przez swoich rodaków trafiają do
polskiego kapłana, do pomocy społecznej, charytatywnej przy
większych parafiach zazwyczaj w krytycznej sytuacji prosząc
o wsparcie i pomoc. W Paryżu wg statystyk Prefektury i Secours
Catholique jest między 300 a 400 Polaków bezdomnych. Grupa ta
stanowi duże wyzwanie duszpasterskie, chociaż w Paryżu po stanie
wojennym działał dom św. Antoniego, który zajmował się wszystkimi
bezdomnymi. Został zamknięty przez władze policyjne, ponieważ
było bardzo trudno zachęcić do przestrzegania regulaminu (ostateczny
powód-alkohol, narkotyki, itd.)
Osobnym problemem jest relacja „dawnej-starej" emigracji i ich
potomków z przybyłymi. Pierwsza grupa uważa się często za właścicieli
polskich ośrodków, widząc w przybyłych tych, którzy nie przyszli
po to, żeby przejąć ich dziedzictwo, lecz po to, by przywłaszczyć
sobie owoc ich ciężkiej pracy. Nowoprzybyli często nie rozumieją
potrzeb materialnych Kościoła i wychodzą z założenia, że stara,
„bogata" w ich oczach emigracja powinna utrzymywać wspólnoty.
Polonijna posługa duszpasterska jest podobna do polskiej, z tym, że o
wiele trudniejsza, ale dająca tym większą radość, gdy niektórzy
wracają po latach życia na bezdrożach dzięki posłudze kapłańskiej
do Pana Boga.
Trzeba wiedzieć, że emigrant, to człowiek często rozdarty, jak
mówiła Maria Curie-Skłodowska. Ta posługa duszpasterska jest
trudniejsza również w kraju, gdzie rewolucja francuska trwa
zarówno w ideach, jak i prawodawstwie, gdzie również ma miejsce
spotkanie naszych rodaków ze społeczeństwem wielokulturowym,
szczególnie spotkanie z islamem, który jest również na zachodzie
nurtem społeczno-politycznym o zabarwieniu religijnym i inspiracji
teokratycznej, która chce kontrolować w szczegółach każdego
człowieka, a zwłaszcza kobietę.
Można byłoby dużo powiedzieć o Kościele we Francji, ale ani
nie ma czasu, ani to miejsce na ten temat w tym referacie (może
w innym referacie po 27 latach pracy we Francji).
Kościół we Francji jest Kościołem mniejszościowym a laicyzacja,
która często zamienia się w laicyzm osiągnęła poważne rozmiary,
chociaż przez ruchy charyzmatyczne, nowe kongregacje - w wielu
regionach można dostrzec odnowę.
Kiedyś w Watykanie Kard. Jean-Marie Lustiger usłyszał, że wszystkie
choroby katolicyzmu wzięły się z Francji. Kardynał odpowiedział:
„Niewykluczone, ale my pierwsi znaleźliśmy lekarstwo!" W tym
powiedzeniu jest dużo prawdy.
Jedna z poczytnych gazet zachodnich podała, że Polaków przyjeżdżających
do pracy można podzielić na trzy grupy: zdesperowanych bezrobotnych,
wysoko wykwalifikowanych specjalistów chcących robić kariery
na zachodzie i wykształconych absolwentów mających ograniczone
szanse znalezienia zatrudnienia w kraju. Coraz więcej osób przybywających
do Francji to przedstawiciele tej trzeciej grupy. Coraz większa
liczba przybywa już z konkretnymi umowami pracy, które zawarły
ich firmy z firmami zachodnimi.
Trzeba być świadomym jeśli chodzi o duszpasterstwo, że duża
liczba osób przyjeżdża na określony czas, sezon czy też kontrakty
na 6 miesięcy czy też na rok. Oni najbardziej biernie korzystają
z duszpasterstwa i poza Mszą świętą trudno ich spotkać.
My nie mamy wspólnot terytorialnych tylko personalne, dlatego
nasi rodacy przybywają nieraz z daleka. Dzieci w środy i w soboty
przybywają do ośrodków parafialnych na cały dzień. W każdej
wspólnocie jest katecheza, rocznie udziela się setki chrztów
świętych - w każdej wspólnocie jest przynajmniej trzy spotkania
i wspólne przygotowanie liturgii często dwujęzyczne, podczas
sakramentów ze względu na powiązanie ze środowiskiem w którym
żyją również małżeństwa mieszane.
Chciałbym zasygnalizować, że we wszystkich większych wspólnotach,
grupa 100 - 120 osób dwa razy do roku przygotowuje się przez
miesiąc czasu do sakramentu małżeństwa. Te przygotowania kończą
się, jeśli chodzi o Paryż, dniem skupienia w naszym domu rekolekcyjnym
i każdy otrzymuje zaświadczenie o udziale w kursie przedmałżeńskim.
Dlatego jak przyjeżdżają młodzi, którzy chcą mieć ślub kościelny
w Polsce powinni mieć takie zaświadczenie. W Paryżu np. w głównej
parafii w ubiegłym roku 60 par zawarło małżeństwo w Paryżu a
dla 65 przygotowano i przekazano licencję do Polski. Przez biura
parafialne przechodzi duża ilość przesłuchań w sprawie stwierdzenia
nieważności małżeństwa. Trzeba również wiedzieć, że biskupstwa
tylko wyjątkowo dają pozwolenia na ślub kościelny z muzułmaninem.
Normalnie kobiety muzułmanki mają zakaz zawarcia małżeństwa
z niemuzułmaninem nawet we Francji. Natomiast jak muzułmanin
poślubia chrześcijankę wg Koranu ma ona przejść na islam. Nie
zawsze się to staje formalnie, ale w rzeczywistości się tak
dzieje i dzieci, które są własnością rodziny normalnie wychowywane
są w duchu islamu. We Francji jest kilkanaście tysięcy dzieci
z małżeństw mieszanych wywiezionych bez zgody matki do krajów
gdzie Islam jest religią panującą.
Niestety, setki Polek, które idą za muzułmanów są w 90 % stracone
dla chrześcijaństwa i polskości a przytłaczająca ilość się rozchodzi
- proszę ostrzegać w kraju!
Rodzina na emigracji jest jeszcze bardziej zagrożona. Dla dobra
rodziny - mówią wyjeżdżający do pracy za granicę. Większość
z nich przekona się, że to nieprawda!
Z pięciu procent polskich małżeństw, które obecnie funkcjonuje
na odległość, co trzecie nie przetrwa. Pozostałe czeka ciężka
próba. Mimo to o negatywnych skutkach migracji mówi się rzadko.
Wielu pracę Polaków za granicą postrzega w kategoriach sukcesu
zbiorowego, bo spada bezrobocie, rośnie zasobność społeczeństwa
i duma narodowa, że podbijamy Europę oraz indywidualnego, bo
oznacza pieniądze i jest dowodem zaradności. Liczba wyjeżdżających
się utrzymuje. Dostrzega to personel urzędów pracy, z których
wyrejestrowuje się setki bezrobotnych. Widzą to księża chodzący
po kolędzie (nie wiem czy jeszcze wielu parafian zostało w Kolbuszowej
i okolicach).
Większość wyjeżdżających, zwłaszcza pierwszy raz i często w
ślepo, nie zdaje sobie sprawy, jak drogo to ich może kosztować.
W piśmie dla Polaków - Polonika 61% ankietowanych na obczyźnie
rodaków uważa, że życie seksualne na emigracji to coś absolutnie
specyficznego. Połowa ankietowanych obojga płci opowiedziała
się za legalizacją domów publicznych. Z najnowszych badań nad
migracjami zarobkowymi wynika, że kobiety stanowią 62% wyjeżdżających.
To nie tylko pogłębia kryzys demograficzny, gdyż rodzi się mniej
dzieci, ale powoduje poważne konsekwencje na poziomie rodziny,
wychowania dzieci.
Niepokojące są przewidywania socjologów na 2010 rok. Prawdopodobnie
na odległość będzie żyło 700 tys. par, przede wszystkim ludzi
młodych. Większość z nich się rozwiedzie.
Już teraz rodzice dzieci, które uczęszczają na katechezę w większości
pochodzą z rodzin rozwiedzionych jak pięknie nazywają to Francuzi
„recomposé" (na nowo sklejonych). Ostatnie orędzie Ojca św.
na światowy dzień emigrantów i uchodźców mówi o rodzinie. Jeśli
dzisiaj tak bardzo jest atakowana to dlatego, że jest podstawową
komórką życia społecznego i kościelnego. W kilku parafiach mamy
ruch Rodzin Nazaretańskich, który pomaga aby rodzina była Kościołem
domowym. W tym wszystkim charakterystyczna jest pobożność Maryjna
naszych Rodaków, w każdym regionie od okresu międzywojennego
istnieją pielgrzymki do sanktuariów Maryjnych, nie będę ich
wymieniał, do Serca Bożego w Paray le Monial oraz pielgrzymka
narodowa Polaków z Francji do Lourdes (kilka razy próbowaliśmy
z Europy), która ma miejsce zawsze w dniach od Wniebowstąpienia
do niedzieli. W przyszłym roku z okazji 150 rocznicy objawienia
się Matki Bożej. Mamy nadzieję, że będzie miała charakter szczególnie
uroczysty, być może nasi rodacy z Ojczyzny się dołączą. Mamy
również trzy domy: w Lourdes, pod Paryżem i na Korsyce, w których
kilka tysięcy rodaków spotyka się każdego roku (zachęcam do
wzięcia broszurek z adresami). Nie mówiłem o formacji księży
i laikatu, o działalności charytatywno - społecznej czy działalności
kulturalno - patriotycznej, wydawniczej Misji. Przywiozłem trochę
materiałów, którym zainteresowani mogą się przyglądnąć, nawet
niektóre można nabyć ( tzw. trylogia).
Jakie zadania stoją przed Misją i czego oczekuje od duszpasterstwa
w naszej Ojczyźnie.
- Stoi
przed nami zadanie, by tak przygotować nową generację wiernych
i kapłanów, by przejęła troskę o Polską Misję Katolicką we
Francji. W ostatnich latach pojawiło się wielu młodych duszpasterzy,
którzy zostali wychowani i wykształceni w Polsce" i dzięki
Bogu, ale którzy nie zawsze rozumieją specyfikę duszpasterstwa
a emigracji, które nie tylko jest dwujęzyczne ale w kontekście
nowej rzeczywistości. Bywa tak, że również dzisiaj zagubieni
w nowej rzeczywistości nowoprzybyli Polacy oczekują od duszpasterza,
nie tylko opieki duchowej ale także (a czasem przede wszystkim)
pomocy w konkretnych sytuacjach życiowych, takich jak choćby
nocleg czy praca. Trudno mówić człowiekowi, że Pan Bóg jest
Miłością, trzeba mu ją pokazać.
- Zadaniem
Kościoła i duszpasterzy jest jak zawsze prowadzić człowieka
do Boga, ale także dbać o to, by tutaj na emigracji stworzyć
wśród Polaków poczucie tożsamości narodowej, solidarności
i troszczyć się o podtrzymywanie dziedzictwa kulturowego i
polskich tradycji. Niestety, dzieci i młodzież nowej emigracji
w dużym procencie, wchodząc w życie zapomina o swoich korzeniach.
- W
epoce nowej Europy chcemy być również otwarci na tradycję
religijną Kościoła lokalnego włączając się we wspólne inicjatywy
duszpasterskie, chcemy integracji naszych rodaków, a nie asymilacji.
- Gdyby
nie umiłowanie Ojczyzny i głębokie poczucie tożsamości w odchodzących
rodakach nie mielibyśmy naszych kościołów, tych ośrodków duszpasterskich,
a także tylu instytucji, z których obecnie korzystają nowo
przybyli Polacy. Polskie parafie na obczyźnie są najbardziej
powszechnymi i skutecznymi centrami życia religijnego, kulturalnego,
społecznego i towarzyskiego, są najważniejszymi centrami polskiego
życia emigracyjnego.
Ks.
Kardynał J. M. Lustiger skierował takie słowa w kościele polskim
w Paryżu do Polaków ostatnio przybyłych: „Posłuchajcie dobrze.
Wy macie więcej nam do dania niż do otrzymania od nas. Nie straćcie
waszego skarbu, lecz podzielcie się nim z ludem, wśród którego
znajdujecie się dzisiaj. Ten skarb to wiara, miłość i nadzieja,
które dał nam Chrystus. I dlatego jako Arcybiskup Paryża, przyjmuję
was nie jako uchodźców czy emigrantów lecz jako dar Boga, jako
posłańców Boga. Bądźcie wierni Temu, który was posyła. I aby Bóg
wszechmogący was błogosławił i strzegł."
Czego oczekujemy od Kościoła w naszej Ojczyźnie?
- Aby
ta jedna z największych emigracji miała prawdziwego opiekuna
z ramienia Konferencji Episkopatu; energicznego, który mógłby
odwiedzać naszych rodaków we wszystkich zakątkach świata.
Aby miał siedzibę w Rzymie, bo stamtąd lepiej się widzi Kościół
Powszechny i bardziej odczuwa radości i zmagania duszpasterstwa
emigracyjnego. W okresie międzywojennym, choć emigracja nie
była wówczas tak liczna jak obecnie istniało związane z Kościołem
Stowarzyszenie „Opieka Polska nad rodakami na obczyźnie",
które wydawało materiały pomocnicze dla Księży i osób świeckich
dotyczące problemów związanych z emigracją.
- Aby
liczni kapłani podjęli tę trudną misję ewangelizacyjną zachęceni
w czasie pielgrzymki Benedykta XVI do Ojczyzny. Tutaj jeszcze
raz składam dziękczynienie Bogu Wszechmogącemu za kapłanów
pracujących szczególnie we Francji z naszej diecezji, Bóg
zapłać, księże biskupie, byłbym szczęśliwy, aby w tym roku
przynajmniej dziesięciu odważyło się dołączyć do 117 kapłanów
polskich na ziemi francuskiej.
- Niech
kapłani w Ojczyźnie pobudzają wiernych do odpowiedzialności
za decyzję wyjazdu i wskazują adresy polskich parafii i kapłanów
(modlitewniki polsko - francuskie, polsko - niemieckie, polsko-angielskie
wraz adresami Misji wydane przez naszą diecezję), którzy po
przyjacielsku odnoszą się do przybyszów, by ci włączyli się
w życie danej wspólnoty i świadczyli sobie pomoc. Na marginesie
chciałem zaznaczyć, że Polska Misja Katolicka również w swoim
kalendarzu wydawanym już od kilku lat podaje adresy placówek
Misji, nazwiska i adresy księży.
- Niech
kapłani w Ojczyźnie przypominają o nierozerwalnym małżeństwie
i świętości rodziny. Jedność i miłość w rodzinie ważniejsze
od dobrobytu. Nie można za pieniądze wyprzedawać ani swojej
tożsamości, ani Kościoła, ani Narodu, że przykazań Bożych
nie zostawia się na granicy.
- Ułatwieniem
kontaktu są środki techniczne jak np. internet, poprzez który
można bardzo szybko nawiązać z nami kontakt, jak i z niektórymi
naszymi placówkami na terenie całej Francji. Adres naszej
strony: http:/www.mission-catholique-polonaise.net, nasz adres
e-mailowy: pmk@club-internet.fr
- Niech
kapłani w Ojczyźnie pouczają, że pomyślne osiągnięcia są nie
tylko szczęśliwą przygodą, ale i łaską Opatrzności Bożej.
Zapuszczenie korzeni na nowej ziemi to obowiązek dawania świadectwa
o Kościele przez modlitwę i świadectwa o Polsce przez uczciwe
życie.
Być
może ksiądz biskup wyznaczy kapłana, który będzie łącznikiem szczególnie
odpowiedzialnym za kontakt diecezji z duszpasterstwem emigracyjnym.
Wszystko to ku większej chwale Bożej i dla obopólnego pożytku
naszych wiernych.
Ks. Infułat Stanisław Jeż
|